layout by wanilijowa

4.07.2014

Vielet | Rozdział 1

  Weszłam do Studia pewnym krokiem trzymając pod ramię moją przyjaciółkę Natalie. Tego dnia było słonecznie, więc pozwoliłam sobie założyć ciemną skórzaną spódnicę do połowy uda i krótką, ciemno-fioletową bluzę z długimi rękawami które i tak podwinęłam do łokci. Uwielbiam słońce. To uczucie gdy mogę się wyluzować, poczuć wiatr we włosach i ciepłe promienie na twarzy. Gdyby to ode mnie zależało lato byłoby bez przerwy. Zsunęłam wolnym ruchem ręki okulary z nosa i
podeszłam do mojej szafki z numerem 69. Zawsze dziwiłam się dlaczego akurat ja muszę ją mieć. W pewnym sensie byłam z siebie dumna, że taki numerek mi się trafił. To tylko numerek szafki ale jakoś bardzo zwracam na takie drobnostki uwagę. Szybko wykręciłam kod na zamku i otworzyłam drzwiczki. 
  - Jak tam po wakacjach? Nie pytałam cię jeszcze - zwróciłam się do mojej przyjaciółki Nat, która wyjmowała właśnie książki z szafki obok. Ja nadal przeczesywałam dłonią wnętrzności mojej szafki. Jak zawsze mam w niej bałagan. Zazwyczaj potrzebuję całej dziesięciominutowej przerwy by znaleźć jeden podręcznik. Powinnam tam kiedyś zrobić porządek, na przykład taki jaki ma Natalie ale ciągle to odkładam bo jestem po prostu leniwa i mam iście słomiany zapał. Gdy tak szukałam zeszytu od historii muzyki zamiast żądanego przedmiotu znalazłam zdjęcie klasowe z poprzedniego roku. Wszyscy na nim byliśmy. Po prostu byliśmy w komplecie. Uwielbiam znajdywać stare zdjęcia. Przywołują wspomnienia i aż chce mi się czasem płakać gdy przypominam sobie tamte czasy. Jestem straszną beksą... zaśmiałam się lekko pod nosem i szybko chwyciłam magnes leżący gdzieś na wierzchu tej wielkiej sterty różnych przedmiotów po czym przyczepiłam zdjęcie do metalowej wnęki szafki. Przyglądałam mu się chwilę z uśmiechem aż z zamyślenia wybudził mnie aksamitny głos Natalie.
  - Nawet się udały. Tylko ty wiesz, że przecież mnie jest ciężko zadowolić - rzekła dziewczyna delikatnie się uśmiechając w moją stronę. Pokręciłam głową śmiejąc się. Wtedy dostrzegłam na półce podręcznik którego szukałam. Wzięłam go, zatrzasnęłam drzwiczki szafki i opierając się o nią na lewym boku przyglądałam się mojej przyjaciółce która zawzięcie coś notowała w niebieskim zeszycie.
  - Tak, to prawda - zachichotałam cicho pod nosem. Natalie jest może na pierwszy rzut oka trochę zimna i niedostępna ale gdzieś tam głęboko kryje się wesoła, zabawna, pełna humoru dziewczyna.
  Hm... może warto wspomnieć jak poznałam Nat. Otóż wszystko zaczęło się od pisarstwa. Kiedyś oby dwie próbowałyśmy pisać opowiadania co w sumie nieźle nam wychodziło. Założyłyśmy blogi z opowiadaniami i w pewnym momencie nasze drogi się zeszły. Szybko znalazłyśmy wspólny język i się zaprzyjaźniłyśmy. Na początku ciężko mi było dotrzeć do Natalie ale w końcu, po wielu miesiącach spędzonych na rozmawianiu poznałyśmy się lepiej i zostałyśmy przyjaciółkami. W końcu postanowiłyśmy się spotkać w realu i okazało się, że mieszkamy w tym samym mieście całkiem niedaleko siebie. To zabawne, że spędziłyśmy tyle lat żyjąc praktycznie obok siebie a nie widząc drugiej. Szczerze cieszę się, że to wszystko tak się potoczyło.
  - Mam wrażenie, że ten rok będzie przełomowy w naszym życiu - odparłam po chwili zamyślenia. Gdy moje słowa dotarły do dziewczyny brązowowłosa podniosła swój wzrok znad książki na mnie. Spojrzała na mnie ze zmrużonymi oczami. Te spojrzenie pewnie zmroziłoby krew w żyłach niejednej osobie ale ja wiem, że to oznacza u niej zainteresowanie. Zauważyłam na jej twarzy cień uśmiechu.
  - Co masz na myśli? - zapytała. Wydała mi się być zaintrygowana. Odgarnęłam niesforne kosmyki włosów z mojego czoła i założyłam ręce.
  - Po prostu... mam przeczucie, że coś się zmieni i to będzie dobre - rzekłam zadowolona. Uśmiechnęłam się do niej szeroko, a ona to odwzajemniła ale zaraz powróciła do swojego zimnego dystansu i ponownie zaczęła przeczesywać oczami tekst książki którą miała w ręku.
  - A mogę ufać twoim przeczuciom? - upewniła się nie patrząc na mnie. Bez zastanowienia jej odpowiedziałam:
  - Absolutnie. Przecież wiesz, że gdy ja mam jakieś przeczucie to zazwyczaj mam rację. Już wiele razy się o tym przekonałaś!
  - Na przykład? - ciągnęła dalej Natalie. Zamknęła książkę i odłożyła ją do szafki. Wtedy dopiero ujrzałam, że czyta powieść pod tytułem "Kosogłos". To jej ulubiona saga, z resztą moja również.
  - Na przykład gdy zdawałyśmy do Studia. Miałam przeczucie, że oby dwie się dostaniemy i miałam rację - wytłumaczyłam z dumą podnosząc głowę do góry. Chciałam zachować powagę ale mi to nie wyszło i po chwili wybuchłam szczerym śmiechem. Ku mojemu zdziwieniu Natalie śmiała się ze mną. Jest bardzo zamknięta w sobie. Mało mówi i bardzo rzadko się śmieje. Co się stało, że tak się otworzyła? Czy tu chodzi o wakacje? Jeśli tak, to co ją tak odmieniło?
  Nat cmoknęła parę razy śmiejąc się i kręcąc głową. 
  - No to co przewidujesz na ten rok, wróżko Clarisso? - parsknęła sarkastycznie. Uśmiechnęłam się tajemniczo i spojrzałam w dal. Tam naprawdę nic nie było ale chciałam wydać się Nat bardziej skryta by się domyślała co chodzi mi po głowie. Uwielbiam zwodzić ludzi.
  - Że za chwilę jest lekcja tańca z Gregorio i powinnyśmy się zbierać! - zaśmiałam się. Natalie pokręciła ponownie głową  z zawadiackim uśmiechem po czym zamknęła swoją szafkę i razem udałyśmy się do sali tanecznej. Idąc korytarzem minęłyśmy się z wysokim chłopakiem o pięknym, hipnotyzującym jasnym spojrzeniu. Miał na sobie niebieską koszulę w kratę i ciemne dżinsy. Przegryzłam nerwowo wargę.
  - Cześć Natalie - uśmiechnął się uprzejmie do mojej przyjaciółki. - Cześć Clary, zgrywusie - zaśmiał się kpiąco i szturchnął mnie w ramię. Odszedł zadowolony, a ja odwróciłam się za nim.
  - Spadaj... - rzuciłam cicho bez przekonania. Wiem, że tego nie słyszał i chyba wolałam by tak się stało.
  David Coleman. Lat 17 - jest ode mnie starszy o rok. Ma metr dziewięćdziesiąt dwa centymetry wzrostu. Lubi chodzić w koszulach w kratę i dżinsach. Jedynak. Brązowe włosy i jasne oczy. Śniada cera. Interesuje się grą na fortepianie, tańcem i piłką nożną. Jest moim najlepszym przyjacielem, mówi do mnie "siostro" ale chciałabym aby był kimś więcej. Jest pierwszym chłopakiem którego obdarzyłam takim uczuciem dlatego ciągle wypieram się, że się w nim zakochałam. Zdaniem Natalie robię źle ale bardzo boję się powiedzieć mu co do niego czuję. On uważa mnie za przyjaciółkę, a po za tym sporo dziewczyn z naszej szkoły na niego "leci". Jest typowym podrywaczem ale ja zawsze go bronię i sądzę, że w głębi serca naprawdę jest inny. Wierzę, że ma naturę romantyka i nie bawi się cudzymi uczuciami. O uczuciu jakim darzę Davida wiedzą tylko Natalie i Emily - moje najlepsze przyjaciółki. One od razu mnie przejrzały. Dziwne, że większość moich znajomych już się na mnie poznała ale do Davida nie może dojść, że mi się podoba. I gdzie tu logika?
  - Dlaczego tak go traktujesz? Przecież ci się podoba - ściągnęła brwi Natalie nie rozumiejąc mojego postępowania. Spojrzała na mnie zaciekawiona, a ja odwróciłam wzrok. Poczułam jak moje policzki stają się gorące. Wiedziałam, że znowu zrobiłam się cała czerwona. Nabrałam powietrza i wypuściłam je spokojnie.
  - Oj, Nat... - zaczęłam tonem dziecka które prosi matkę o wymarzoną zabawkę. - Ja po prostu nie wiem jak mam się zachowywać. Nie wiem czy mam mu dawać jakieś znaki, czy poczekać aż sam coś poczuje. Nie wiem czy on też chciałby ze mną być czy woli byśmy zostali przyjaciółmi... to wszystkie jest takie skomplikowane. Nie chcę zniszczyć naszej przyjaźni przez to, że powiem mu prawdę... byłaś kiedykolwiek zakochana? - wyjaśniłam jej nadal wpatrując się w podłogę. Było mi głupio bo sama nie wiem co się ze mną dzieje. To dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Jeszcze nigdy nie czułam czegoś takiego do żadnej osoby. Jeszcze nigdy nie czułam motyli w brzuchu na widok jakiegokolwiek chłopaka.
  - Nie. Ja nigdy nie byłam zakochana. Coś nie wierzę w miłość - odparła beznamiętnie moja przyjaciółka. - To nie dla mnie - dodała po chwili. Przewróciłam oczami słysząc jej słowa.
  - Ale przecież miłość jest dla każdego. Skąd wiesz? Może wielka miłość czeka na ciebie już za rogiem? - powiedziałam po paru sekundach namysłu. Natalie spojrzała na mnie marszcząc czoło. Wykrzywiła się i pokręciła przecząco głową.
  - Co ty bzdurzysz Clarissa? To nie film. I wybacz ale tym razem wróżka Clary nie ma racji - zaśmiała się z lekką drwiną ale to była przyjacielska drwina. Pokręciłam głową. Starałam się to zrobić jak ona ale nie potrafię być taka zdystansowana w stosunku do innej osoby.
  - Oj, byś się zdziwiła... - szepnęłam sama do siebie ale chyba moja przyjaciółka to usłyszała bo odwróciła się w moją stronę.
  - Za rogiem powiadasz? - kontynuowała ostrożnie wypowiadając każde słowo. Zmrużyłam oczy i założyłam ręce na pierś. Przytaknęłam powoli głową. Wtedy zza rogu wyłonił się nauczyciel tańca, Greogorio. Swoją drogą sama nie wiem co tak bardzo okropnego musiałam zrobić, że los ukarał mnie byciem w grupie z Gregorio. Wolałabym być w grupie Jackie, jest wymagająca ale o wiele przyjemniejsza.
  - Jackson! Price! Do klasy! Już już! - zrzędził nauczyciel po czym wszedł z powrotem do sali. Gdy zniknął i byłyśmy pewne, że już nas nie usłyszy wybuchłyśmy nieopanowanym śmiechem. Natalie miała rację! Greogorio raczej nie jest jej przeznaczeniem! Cha, cha, cha, cha, cha! Ale w sumie to kto wie... todo es posible.
  Zadzwonił dzwonek a wraz z nim uczniowie zaczęli dosłownie wlewać się do klasy. Kocham taniec ale lekcje z Greogorio nie są miłe. On odbiera mi całą przyjemność z tańca. Sprawia, że ten przedmiot, choć jest moim ulubionym, coraz bardziej przestaje mi się podobać.
  - Dobrze... - zaczął nauczyciel biorąc do ręki swoją zieloną piłeczkę kauczukową z którą nigdy się nie rozstaje. Czasem śmiejemy się z niego wraz z Nat i Lily. To zabawne. Nikt go nie kocha ale ma piłeczkę! Cha, cha, cha. - Dzisiaj zajmiemy się tańcem nowoczesnym... - uciął mężczyzna. - w parach.
  Spojrzałam porozumiewawczo na Natalie, która stała po mojej prawej.
  -Pierwsza para. Santiago i Collins - powiedział beznamiętnie nauczyciel. - Druga para. Jackson i Tennant... - ciągnął.  Jestem w parze z Ash'em. Za dobrze go nie znam. Słyszałam o nim, że jest straszliwie wygadany i jest prawdziwym kujonem. Jest ode mnie starszy o rok, więc nic dziwnego, że nie spędzam z nim za dużo czasu. Byłam bardzo ciekawa jak potoczy się nasza współpraca. Ash szybko znalazł się obok mnie. Jest wysokim brunetem o... chyba brązowych oczach ale nie jestem w stu procentach pewna. Ręki nie dam tak czy siak.
  - Cześć - odezwał się uprzejmie podnosząc lekko kąciki ust ku górze. Ten znak sprawił, że nabrałam do niego trochę zaufania. Ale tylko trochę! Praktycznie w ogóle się nie znamy!
  - Cześć - odpowiedziałam. Patrzyliśmy przez chwilę po sobie. Zauważyłam, że stoi bliżej i lekko nachyla się ku mnie. To chyba znaczy, że mnie słucha. Ja pierwsza odwróciłam wzrok bo ta cała sytuacja wydawała mi się niezręczna i niestosowna.
  - Jackson, Tennant. Zapraszam na środek i pokażcie moją nową choreografię - odparł dumnie jak paw Gregorio stając z boku i rzucając w odtwarzacz swoją piłeczką tym samym włączając muzykę. Stanęliśmy z Ashem do siebie plecami i gdy usłyszeliśmy rozpoczynającą się melodię zaczęliśmy prezentować układ.
  Do wykonania tej choreografii Gregorio wybrał moją piosenkę. Co prawda nie była jeszcze skończona, nie ułożyłam do niej słów, a jednak nauczyciel wykorzystał ją. Czułam się sama z siebie dumna iż zostałam tak przez niego wyróżniona jednak on nie zwraca na to uwagi. Uważa, że to tylko piosenka - nic więcej - i nadal traktuje mnie tak jak zawsze. Zimno i wyrachowanie. Zero wdzięczności.
  Ku mojemu zdziwieniu byliśmy świetnie zsynchronizowani. Nigdy nie tańczyliśmy razem, nawet się nie znamy (tylko z widzenia jak już) a tak dobrze nam szło. Zachowywaliśmy się bardzo naturalnie. Trzeba przyznać Greogorio, że ta choreografia wyszła mu idealnie. Bardzo mi się podoba i pasuje do tej piosenki aczkolwiek wymyśliłam lepszą. To moja osobista choreografia i wolę jej nie pokazywać nauczycielowi. Może poczuć, że nie szanuję jego pracy i uważam siebie samą za lepszą. Może trochę tak sądzę ale mimo wszystko darzę nauczyciela tańca szacunkiem. Bo przecież szacunek za szacunek, pogarda za pogardę, przyjaźń za przyjaźń, nienawiść za nienawiść, miłość za miłość... a no właśnie...
  Miłość za miłość. 

[Tak wygląda pierwszy rozdział. Nie miałam za bardzo na niego pomysłu ale po paru próbach udało się wreszcie jakoś go napisać. Jestem zadowolona, a Wy co myślicie? ~ Vielet ♥ ]

SERDECZNIE ZACHĘCAMY DO SKOMENTOWANIA.

13 komentarzy:

  1. *Piszczy złamanym głosikiem*
    "Słyszałam o nim, że jest straszliwie wygadany i jest prawdziwym kujonem." - Wygadany, to owszem, ale to drugie T.T
    Ja naprawdę jestem aż taka zła, to jest... Zły..
    " Zauważyłam, że stoi bliżej i lekko nachyla się ku mnie. To chyba znaczy, że mnie słucha." - a myślałam, że to z znak, że jestem głucha, to znaczy... Głuchy xD
    Weeeź, ja się tak nie bawię! Teraz do końca opowiadania będę żałowała że napisałam, że nauka szybko mu idzie.

    Rozdział bardzo fajny. Najlepsza scena z Gregoriem. "Szacun".
    Wróżka Clarissa - już mi się podoba. Co do błędów - chyba tylko brak przecinków w niektórych miejscach, ale ja nic nie mówię.
    Idę, leczyć me złamane serduszko, cicho czekając na kolejny rozdział. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, przepraszam jeśli cię uraziłam. Chodziło o to, że Clary nie zna jeszcze za dobrze Ash'a a to co słyszała niekoniecznie musiała być prawda.
      Tak, przecinki to mój słaby punkt. :\
      Naprawdę przepraszam. :\

      Usuń
    2. Ale ja się nie gniewam. Pozory mogą czasem mylić.
      *** Nawet mi się to spodobało xD

      Raczej to ja powinnam Cię przepraszać, że Cię zdołowałam, bo bardzo ładnie piszesz :D

      Usuń
    3. Nic się nie stało :D Dziękuję :>

      Usuń
  2. Ty już chyba dobrze wiesz, co sądzę o rozdziale. c:
    Końcówka taka aww. <3
    Jestem ciekawa co wyniknie ze znajomości Clary i Asha, no i oczywiście czy David zrozumie, że Clarissa jest jego (cichą) wielbicielką.
    Co ja gadam... PEWNIE, ŻE ZROZUMIE! MUSI ZROZUMIEĆ!
    Bo jak nie zrozumie, to wiesz, Lily wkroczy do akcji, i nie będzie już tak fajnie.
    Podobała mi się rozmowa Clary i Nat, taka przyjemna i lekka, poza tym - wróżko Clarisso - Twoja podopieczna (Vielet) świetnie tobą steruje!
    Boże, chyba zaczyna mi odwalać, lepiej już nie będę pisać.
    Ale wracając, świetny rozdział. Z niecierpliwością czekam na kolejny. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, dziękuję. :)
      Może zrozumie... kiedyś...
      Lubisz mnie komplementować?! :D
      Dziękuję jeszcze raz :*

      Usuń
  3. Zgadzam się z komentarzem powyżej "rozmowa Clary i Nat, taka przyjemna i lekka (...)" (Ogólnie to czytałam to dwa razy bo się pogubiłam która to Nat, a która Clarissa xP)

    Mam nadzieję że David sam zacznie kroki w kierunku Clary.
    Haha, z Gregoriem są chyba najlepsze pomysły.
    Świetny rozdział. Nie będę się czepiać o drobiazgi. :-P
    Czekam na rozdział 2, bo zapowiada się ciekawie z tym Ashem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Tak, robię dużooo małych ale znaczących błędów. Staram się tego oduczyć.
      :)

      Usuń
  4. Czy mi się wydaje, czy Gregorio jest tak naprawdę główną postacią każdego opowiadania? :D Podoba mi się relacja Asha i Clarissy, i jestem ciekawy, jak rozwinie się wątek z twoją postacią i Davidem. Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Gregorio jest najlepszy. ;)
      Oj, to się zobaczy. :D

      Usuń
  5. zacytuję Twoje słowa... ach, wzdycham z podziwu!
    po każdym dodanym rozdziale, zakochuję się w Tobie oraz Twojej twórczości od nowa.
    czasami, zastanawiam się skąd bierzesz pomysły, by pisać?
    ot co, każde zdanie było idealne. niczego nie brakuje, nic z wyjątkiem przecinków. choć ja sama idealnie nie piszę... x3

    jeszcze raz dziękuję, iż wzięłaś Natalie pod swoje skrzydła i przedstawiłaś ją w swoim opowiadaniu. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecinki mnie zgubią...
      przesadzasz XD Lubisz mnie komplementować?!! :D
      Właśnie nie mam tych pomysłów ;___:

      Usuń
  6. Ten rozdział jest świetny!
    Widać, że Clarissa i Natalie to przyjaciółki, podoba mi się ich relacja. :)
    I mam nadzieję, iż David pojmie fakt, że Clary jest w nim zakochana oraz, że będą razem.
    Jeśli chodzi o duet, spodobał mi się ten pomysł. :) Jackson i Tennant są dobrą parą (taneczną, oczywiście), ciekawi mnie jak to wszystko się dalej potoczy. :)

    OdpowiedzUsuń