- Szkoda tylko, że nie masz u niej szans ze względu na poziom twoich umiejętności sportowych. - zaczął nawet nie spoglądając na moją osobę. - Weź się w garść, a może coś z tego wyjdzie. Zawsze można mieć chociaż trochę nadziei.
Jak zwykle miał rację. Musiałem się poprawić ze swoim sportem, żeby jej zaimponować, bo ostatnio jak próbowałem z nią i z innymi chłopakami zagrać w piłkę nożną, efekt był taki, że trafiłem do szpitala. Pamiętam tylko śmiech Emily, nic więcej.
Ale ogólnie, to ja chyba nigdy nie zrozumiem, dlaczego ona uczy się w Studiu, zamiast w jakiejś szkole sportowej. Wszyscy mówią o tym, że ona robi to dla mamy, która zawsze chciała zostać piosenkarką, ale dla mnie to nie jest wytłumaczenie. Jeżeli będzie robiła to, czego chcą inni, a nie to, czego ona sama chce, nigdy nie będzie szczęśliwa. Zawsze będzie tkwiła w czterech, muzycznych ścianach, choć wolałaby pograć z przyjaciółmi w koszykówkę. Oczywiście, że wolałbym, żeby zawsze była w Studiu, i żeby była przy mnie, ale ja chcę tylko i wyłącznie jej dobra.
W pewnym momencie mój przyjaciel o nazwisku Adams, spojrzał na mnie rozkojarzony. Ja zerknąłem na niego marszcząc nos, ponieważ nie rozumiałem, o co mu chodzi, ale gdy pokazał mi wiadomość tekstową przysłaną od Lily, szybko mruknąłem coś chłopakowi do ucha i wybiegłem razem z nim przed studio. Nie miałem ochoty siedzieć cały dzień w szkole, ponieważ tego dnia zajęcia były odwołane ze względu na brak wody, a ja nie miałem kluczy do domu, bo oczywiście moje wziął również kochany tatuś, więc nie miałem niczego do roboty.
Po drodze korytarzem szkoły podpytywałem Zacka, o co chodzi dziewczynie, ale ten nie chciał nic powiedzieć, więc przeczuwałem, że albo to jakiś jego plan, albo rzeczywiście nic nie wie.
- Trochę Ci to zajęło, Adams. - blondynka poklepała nastolatka po ramieniu, po czym zwróciła się do mnie. - Miło, że przyszedłeś, Drake, bo chciałam z Tobą porozmawiać na pewien temat, który pewnie jest Ci obcy.
Zadrżałem ze strachu podejrzewając, że chodzi jej o sport. Bałem się, że powie o tym, jak u mnie ze sportem i o tym, jakim jestem tchórzem nie chcąc grać z nią i innymi w piłkę nożną, ale ku mojemu zdziwieniu, tak się nie stało.
- Drake chyba nie wie co powiedzieć, w końcu taka laska do niego zagadała... - przerwał niezręczną ciszę Zack, a ja go trzepnąłem w ramię.
- Nie było Cię ostatnio na zajęciach tanecznych... Nie chcę się wtrącać do Twoich spraw osobistych, ale powinieneś wiedzieć, że jeszcze chwila, i Cię wyrzucą. Gregorio kazał Ci przekazać, że mamy wspólny układ do wymyślenia i pokazujemy go w piątek.
Westchnąłem cicho drapiąc się po głowie. Mój przyjaciel szturchnął mnie lekko, a jego wzrok mówił, że to może być szansa na odmianę mojego życia, bo w końcu ze sportu może nie jestem najlepszy, ale taniec uwielbiam i nigdy nie przestanę.
- Co do prób, pasuje mi jutro, a Tobie? - zapytałem cicho patrząc w ziemię, bo gdybym zerknął w jej oczy, zanurzyłbym się w nich i tyle by było.
- Jasne. Jesteśmy umówieni jutro w sali tanecznej około południa, dobrze? Do zobaczenia. - musnęła mój policzek nawet nie oczekując mojej odpowiedzi, po czym odeszła. Chyba była pewna tego, że się zgodzę. Czy jestem aż tak bardzo przewidywalny?
Wziąłem telefon w dłoń, po czym wybrałem numer do Oskara. Zack musiał już iść do domu, a że ja nie miałem kluczy do mieszkania, postanowiłem coś porobić. Odebrał bardzo szybko, a ja zaproponowałem mu małe spotkanko w parku. Od razu się zgodził, więc przyszedłem na umówione miejsce i czekając na chłopaka usiadłem na ławce.
- Cześć, stary! - usłyszałem, więc szybko podniosłem się i przywitałem się z Montrose.
- Jak tam z Natalie? - rzuciłem ni stąd, ni zowąd, ale po minie szatyna zorientowałem się, że to pytanie nie zadowoliło chłopaka.
- Serio? Przyszedłem tu tylko po to, żeby rozmawiać o dziewczynach? - usłyszałem głośne westchnięcie, ale po chwili oboje się zaśmialiśmy.
- Racja, racja. - przyznałem mu rację. - Ale tak ogólnie, opowiadaj, co u Ciebie?
- A wiesz, jakoś żyję. - zaśmiał się. - W domu kompletny chaos, niby mieszkam tylko z bratem, ale chyba jego hobby to wkurzanie na maksa swojego rodzeństwa. A jak u Ciebie?
- Tata wziął ze sobą klucze i nie mam gdzie być, a poza tym... Muszę popracować nad układem dla Gregorio z...
- Emily? - dokończył za mnie. Widocznie w przeciwieństwie do mnie był obecny na zajęciach.
- Tak, tak... Boję się, że się przy niej zbłaźnię. Ona jest niesamowitą sportsmenką, jak i tancerką i... A co jeśli mnie wyśmieje, tak jak wtedy, kiedy graliśmy w piłkę nożną? Od tego czasu boję się jej spojrzeć w oczy, pokazać się przy niej. Boję się, że wyjdę na debila, którym jestem tak naprawdę. - schowałem twarz w dłoniach, gdy usłyszałem dzwonek komórki. Wyjąłem telefon z tylnej kieszeni jeansowych spodni, po czym spojrzałem na ekran. "Gramy dzisiaj w piłkę? Emily.", przeczytałem na głos i spojrzałem zdenerwowany na Oskara.
- Masz problem... Kto Cię nauczy grać?!
- Muszę sam się nauczyć. Chyba, że... - podrapałem się po głowie i pożegnałem się z przyjacielem odchodząc z kpiącym uśmieszkiem.
[To moje pierwsze dzieło, które publikuję. :p Jest bardzo krótkie, wiem, ale z czasem mam nadzieję, że się poprawię. Liczę na szczerze opinie.]
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.
Już Cię lubię.
OdpowiedzUsuń* Bo widać, że jesteś obcykany z interpunkcją xD *
Ale zaraz, zaraz... Brak obrazka po przeczytaniu rozdziału spowodował, że jeszcze raz zaglądam do zakładki bohaterowie:
" Nie jest nieśmiały, wręcz przeciwnie. Popisuje się przed dziewczynami, i nie tylko. Uwielba być w centrum uwagi. Chce być zawsze i wszędzie najważniejszy. " WRACAM DO ROZDZIAŁU:
" Tak, tak... Boję się, że się przy niej zbłaźnię." - TO TROSZKĘ KOLIDUJE, NIEPRAWDAŻ?
Rozdział nawet nawet. Podoba mi się Twój styl pisania... I kolejny raz zawiodłam się na chłopakach *na nas*, myślałem, że umiemy grać w piłkę nożną mimo tego, że nie jesteśmy dobrzy ze sportu xD
Haha, dzięki XD
UsuńChodziło mi o to, że jak Drake podrywał każdą dziewczynę, jaką zauważył, to wszystko było ok, a teraz poczuł co to prawdziwa miłość dzięki Emily i krępuje się, bo sport to jego słaba strona. ;p
Jak to mówią - chłopcy są troszkę opóźnieni w rozwoju ;D Ale nadgonimy, spokojna głowa ;)
Dziękuję oczywiście.
Czekałam na rozdział od Ciebie i jestem pozytywnie zaskoczona. Masz ciekawy styl pisania i rozwijasz akcję powoli, tak jak lubię.
OdpowiedzUsuńUh, tak bardzo bym chciała żeby Drake i Emily w końcu się... sparowali. :D Oni do siebie pasują.
Ogółem rozdział bardzo dobry i czekam aż akcja się dalej rozwinie.
Oo, miło mi.
UsuńCo do Demily (haha co za połączenie) nie wiem jak u Wiki, ale w moim opowiadaniu przeżyje dużo kłótni, rozstań i takich innych, coś w stylu Leonetty w drugim sezonie. ;)
Bardzo dziękuję jeszcze raz :p
Szkoda, że takie krótkie, ale piękne. <3
OdpowiedzUsuńChyba nie mam nic do dodania, bo zrobiły to moje poprzedniczki. :D
Tak w ogóle, chyba poprawiłeś się ze swoim stylem pisania, jest śliczny. c:
Czekam na kolejny.
Dziękuję ;))
UsuńAle nie dorastam ci do pięt, pff <3
Jeju, Emily i Drake muszą być razem, no :(
OdpowiedzUsuńPodoba mi się rozdział. :)
Takie trochę dziwne, że chłopak nie potrafi grać w piłkę, ale świetnie śpiewa i tańczy, a jak to się mówi - nie można mieć wszystkiego. XD
Czekam na następny rozdział. c:
To nie dziwne, to prawdziwe (inspiracja kolegami ze szkoły ;p)
UsuńDziękuję. :)
może to głupio, naiwnie i dziwnie zabrzmi, ale bardzo czekałam na Twój rozdział... i jestem zachwycona!
OdpowiedzUsuńciekawe, jak długo potrwa, zanim Drake i Emily będą parą.
trzeba ich szybko zesfatać :D
cieszę się, iż zgłosiłeś się tutaj... cóż, jedyny chłopak w gronie bab.
Dzięki :D
Usuń