layout by wanilijowa

6.07.2014

Panna W. | Rozdział 1

               Dzień był pogodny. Złote światło, kładło się jasną plamą na chodniku, która była przecinana cieniami gałęzi. Srebrzyste niteczki babiego lata, które tańczyły w powietrzu, wplątywały się w moje długie włosy. Ach, może poszłabym do fryzjera je ściąć?

Czerp energię ze słońca, kapiącego deszczu i uśmiechu innych.
Szukaj w sobie szczęścia, entuzjazmu i namiętności.
Wypełniaj każdą chwilę tak, aby później wspominać ją z radością.
Po swojemu. Po swojemu. Żyj najpiękniej, jak umiesz. Spełniaj się. Spełniaj się.

Eh. Rzuciłam notesem o chodnik przez, co zwróciłam na siebie uwagę. Szybko go podniosłam i wyrwałam kartkę.
               Tchórzyłam, poprawiłam się ze złością w myślach. Zawsze unikałam przyznawania się do słabości, zwłaszcza przed samą sobą, ale nie mogłam w tym trwać wiecznie. W innym przypadku, znów odwróciłabym się na pięcie i uciekła, żeby później w jakiś banalny sposób wytłumaczyć sobie, dlaczego uparcie nie jestem w stanie podjąć rozsądnej decyzji. Przez szesnaście lat, szesnaście pustych w wydźwięku lat, uczyłam się w ukrywaniu emocji, by znów nie zostać zranioną. Nigdy nie sądziłam, iż ta umiejętność mi się przyda. A jednak. Z wyszkoloną obojętnością żyję. Teraźniejszość nie chce do mnie dotrzeć. Czuję podchodzący do gardła żołądek i nieopanowaną złość, gdy dociera do mnie, iż nie ma prawa sprzeciwu.                         Czasem mówię sobie "potrafię" i idę do przodu, spełniać marzenia... Ale pamiętam, aby dbać, a szczególnie o przyjaźń. Dla przyjaciół zrobię wszystko, mogę wskoczyć z nimi w ogień. Szczególnie dla Clary. Może i jest szalona... Może zbyt szalona, ale bardzo ją kocham.

Powiem szczerze - każda reguła, ma jednak swój wątek, a jest nim ta dziewczyna. Miałyśmy szczęście trafiając na siebie. Rozumiemy swoją prawdziwą naturę, ona widzi, osobę, którą jestem. Reszta widzi, co chce.

                 Za to miłość nie jest piękna, miłość to cierpienie przez tych wszystkich idiotów i głupich małp. Owszem, mam w tym spore doświadczenie. Ale teraz umiem sobie z tym poradzić, uporać. Oni nie wiedzieli, że człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale za te, które w innych budzi. A może wiedzieli? Ale już za późno. Po prostu, niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją.  Moje myśli to jedna wielka rozsypanka, a ja nigdy nie lubiłam układać puzzli.


Cary siedziała na ławce, przyglądając się Emily i reszcie, która grała w piłkę. Mogłam śmiało przyznać... Ona potrafi grać.
- Cześć, Clarissa - powiedziałam spokojnie do przyjaciółki.
- Hej, Natalie - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
Zapadła cisza. Następnie odbyła się króciutka rozmowa oraz pytanie, czy idziemy do domu. Ochoczo przytaknęłam.

I znów zapadła cisza, dość nieznośna.
Clary jednak przebrnęła przez tę barierę i po chwili rzekła:
- Natalie...
- Nic nie mów. Rozumiem - wydukałam, z uśmiechem na twarzy. - Zresztą, właśnie. Zapomniałabym spytać.
- Tak? - zapytała, najwidoczniej zmartwiona moim tonem głosu.
- To na lekcji tańca - ciągnęłam. - Co to było?
- Co na lekcji? Gregorio? - zapytała rozbawiona.
- Nie - wyznałam. - Wasz taniec. Widziałam, jak na niego patrzyłaś... Jak on patrzył na ciebie. Zupełnie, jakby David nie istniał.
- To nieprawda - zaczęła się bronić z nutką kpiny w głosie. - Przedstawiliśmy choreografię, którą zadał nam Gregorio.
-Clarissa, czy ty przypad... - chciałam dokończyć, lecz się powstrzymałam od kąśliwej uwagi z mojej strony. Wiem, że nawet najmniej bolesne słowa są ciosem dla niej. Wiem, jaka jest wrażliwa, więc nie mogłam sobie na to pozwolić.
- Nie ważne - powiedziałam. - Opowiadaj.
- O czym?
- O tobie i Davi'dzie. Powiedziałaś mu, co czujesz? - zapytałam, z podniesionymi brwiami.
Clarissa zamknęła oczy, tłumiąc westchnienie. Delikatnie położyłam rękę na jej ramieniu i przechyliłam głowę, czekając cierpliwie na odpowiedź.
- Natalie - zaczęła. I urwała.
Niespodziewanie objęłam ją ramiona, miażdżąc w uścisku.
- Musisz mu powiedzieć, co czujesz - wyszeptałam. - Bo jutro może być za późno.
Chciałam jej pokazać, iż to rozwiązanie jest najlepszym wyjściem w owej sytuacji. Ot, co. Wszystko tutaj, wbrew wszystkiemu i wszystkim.
- A ty? - zapytała po chwili. - Co z tobą? Może wróżka Clarissa ma rację. Miłość czeka za rogiem, tylko boisz się wychylić.
- O, nie - zaprzeczyłam, wiedząc, iż specjalnie zmienia temat rozmowy na inne tory. - Tym razem wróżka Clary nie ma racji.
- Oj, ma - powiedziała pewnym tonem.
Przewróciłam oczami i cmoknęłam z lekką irytacją.
- Dlaczego rozmawiamy o wróżce Clary w trzeciej osobie, hm? - zapytałam, rozbawiona.
- Nie mam pojęcia - odpowiedziała, pękając ze śmiechu.

W drodze do domu, poczułam chęć opowiedzenia Clariss'ie o mojej rozmowie z Oskar'em. Lecz trochę wahałam się długo, iż o mało nie zabrakło mi czasu, by cokolwiek zdziałać.
- Powiedziałaś mu, że nie wiesz, jak się nazywa, choć jednak dobrze je wiesz, tak? - zapytała.
- Zgadza się - potwierdziłam.
Mówiłam o tym, co się wydarzyło bez drżenia rąk oraz głosu... Clarissa, co chwilę kiwała głową. Na chwilę przestałam mówić, by spokojnie mogła przetrawić moje słowa. Zastanawiałam się, czy na pewno wypowiadałyśmy nie posiadając wyrzutów sumienia?
Dziewczyna zaczęła intensywnie o czymś myśleć. Zaś, ja, przestraszona kruchością czasu, nie potrafiłam się odezwać.
- Czyli komuś się podobasz - powiedziała, uśmiechając się szeroko i ukazując śnieżne ząbki. - A może ten ktoś, Tobie?
- Clarissa - powiedziałam stanowczo, zmieniając wyraz twarzy w grymas. - Nie wierzę w prawdziwą miłość. Miłość to dno.
Kłamstwo - coraz częstsze antidotum na niewiarygodną prawdę, jednak czy najlepsze?


[witam! na sam początek, chciałabym przeprosić za masę błędów, na które pewnie napotkaliście, czytając. mam ogromną nadzieję, iż rozdział nie jest, aż tak chaotyczny i da się go przeczytać.]

SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.

11 komentarzy:

  1. Ty dobrze wiesz co ja myślę o tym wspaniałym dziele. To jest po prostu nie do opisania. Uwielbiam twój styl pisania. Jest taki leciutki, bardzo dużo przemyśleń... mmmm <3
    Cały rozdział praktycznie pisałaś o Clarissie... EJ!
    Moment jak dziewczyny rozmawiają o Oskarze jest... słodki. :D
    Jaki chaotyczny? Ten rozdział moim zdaniem jest idealnie poskładany. :) Ja tam nie mogę się doczekać następnego rozdziału który nie pojawi się za szybko, niestety :(
    Ale będę czekać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, nie wiem :D
      dziękuję Ci! musisz wiedzieć, iż Twoje komentarze czytam z zapartym tchem...
      a Ty? odpłacam się czymś, nie? ;D

      Usuń
  2. Jeej! Bardzo fajny rozdział.
    Oczywiście - kochany Gregorio. *Może w drugim będzie chrapka na Beto?
    Błędów w zakresie typu: interpunkcja nie wyłapałam. Choć bardzo się starałam, a może ja tylko tępa jestem.
    Masz bardzo miły dla oka i lekki styl pisania... Czuję niedosyt :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może, może :3
      oj, na pewno nie.
      dziękuję za miłe słowa! to motywuje :3

      Usuń
  3. ,,- Powiedziałaś mu, że nie wiesz, jak się nazywa, choć jednak dobrze je wiesz, tak? - zapytała.''
    I wszystko stało się jasne!
    Błędy? Chaotyczny? Idź do lekarza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się. :D Pójdziemy za chwilę z Weronisią do doktora XD

      Usuń
  4. Ja Ci powiem jedno: Piękne.
    Piszesz wspaniale, jak już wspomniano, masz lekki styl pisania, co mi się bardzo podoba.
    Ogólnie, jestem ciekawa co wyniknie z przyjaźni, lub raczej, znajomości Oskara i Natalie, ponieważ ta się wypiera, ale ja myślę, że coś tam między nimi jest. :D
    Mogę tylko jeszcze napisać, że czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i mam nadzieję, że pojawi się niedługo. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko już powyżej wypisali, więc co ja mogę dodać ? Chaotyczny? Niee... Za to krótki! Tak czytam, czytam i bum! Koniec. Aż się zdziwiłam, sprawdzałam czy czasem nie przejechało mi się za daleko. xd Masz bardzo miły styl pisania dla oczu! Nat taka niedostępna... Oby się przełamała co do tego Oskara, bądź innego chłopaka. ;-)
    Życzę weny twórczej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, wiem, wiem. długość rozdziału jest moim największym problemem. cóż, nie umiem się z nim uporać, naprawdę.
      dziękuję!

      Usuń
  6. Jestem ciekaw co wyjdzie ze znajomości Oskara i Nat, poza tym, masz świetny styl pisania, czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział jest wspaniały, a moi poprzednicy mają rację - masz lekki styl pisania.
    No, co mogę rzec? Naprawdę podoba mi się i zastanawiam się, czy wyniknie coś ze znajomości Oskara i Natalie. :)

    OdpowiedzUsuń