Podziękowałam profesorowi Beto za użyczenie mi gitary i odeszłam w
głąb korytarza szukając wzrokiem Clarissy. Ta dziewczyna działała mi na
nerwy, odkąd zaczęła gadać mi o Drake'u. Niech się zajmie Davidem, a nie
mną. Poza tym, niejaki Ash jest w niej zakochany. Kogo ona wybierze?
Osobiście jestem za...- Lily, świetnie ci poszło! Wiesz, lepiej byłoby ze słowami, no ale nie można chcieć wszystkiego... Poza tym, Isa mówiła, że spodobała jej się ta melodia, i że może pomóc ci napisać coś do tego. No wiesz, ta dziewczyna z długimi, kręconymi włosami koloru czarnego. A, no i ma te brązowe pasemka. I wiesz co? Powiedziałam jej, że z chęcią się zgodzisz. Co prawda, nie pytałam cię o to, ale chyba się zgodzisz, nie? Bo skoro nie chcesz pomocy od Drake'a, to chociaż skuś się na pomoc od niej... Tak naprawdę, to ja ją namówiłam na to, ale, że się zgodziła po moich długich namowach, to jest świetna okazja! - czułam, że monolog gaduły Pauli nie miał końca, więc postanowiłam jej przerwać.
- Paula... Przypomnij mi, czemu ja się z tobą przyjaźnię? - spytałam ironicznie odbijając moją piłkę.
- Dlatego, że sama nie poradziłabyś sobie w tym brutalnym, muzycznym świecie. Twój świat to sport, a chodzisz do szkoły muzycznej, więc pozwól mi się zająć sprawami dotyczącymi twojej kariery, ok? - położyła dłonie na biodrach, a ja westchnęłam ciężko. - Skoro Elisabeth chce ci pomóc, to czemu nie chcesz przyjąć od niej pomocy?
Ponownie ścisnęłam dłonie w pięści. Byłam zdenerwowana i zła na cały otaczający mnie świat. Miałam dosyć tego, że wszyscy uważają, że nie pasuję do muzycznego świata. Że to wszystko przez moją mamę. To nie jest przez nią, tylko dzięki niej. Dzięki niej chociaż na chwilę mogę oderwać się od szarej rzeczywistości i pobyć z przyjaciółmi - Paulą i Clary, które również interesują się muzyką. Gdyby nie Studio, nie poznałabym ich. Chociaż w sumie w tym momencie miałam ochotę nie przyjaźnić się już z Paulą, skoro tak źle mnie ocenia.
- Nie piszę piosenek, ani nie gram na żadnym instrumencie, przynajmniej nie interesuję się tym tak bardzo, jak...
- Drake'em, czy sportem? - spytała dziwnie spokojnie, a ja wzięłam głęboki oddech, a kąciki moich ust sztucznie powędrowały ku górze.
- Powinnam zamknąć rozdział z Drake'em. On jest wredny, chamski, i upokarza innych. Widziałaś, jak traktuje innych uczniów? To się po prostu nie mieści w głowie!
Paula, a właściwie Paulina, choć nie lubiła, żeby się do niej tak zwracano, zauważyła kłamstwo w moich oczach. Chciałam w końcu dać sobie spokój z tym blondynem, ale nie mogłam. Wciąż jego imię krążyło w mojej głowie, więc dzięki pomocy rudowłosej przyjaciółki zajęłam się czymś innym, żeby o nim nie myśleć. Sport. Czemu mi do głowy nie przyszło, żeby zamiast użalać się nad sobą, pograć sobie w piłkę? Ah, no tak. Przecież dopóki Gregorio pracuje w tym studiu, długo ze sportem nie mogę mieć wspólnego, przynajmniej na jego oczach. A... A może to dobry człowiek? Może jak się spróbuję z nim choć trochę zaprzyjaźnić, to zmieni do mnie nastawienie?
- Ładny ten pana krawacik. - podeszłam do niego i uśmiechnęłam się sztucznie z nadzieją, że ten tego nie zauważy. - Żona panu kupowała?
- Ah... Teściowa... - poprawił sobie ozdobę, po czym spojrzał na mnie. - A czy nie powinnaś być już na lekcjach? Jeśli się nie mylę, Pablo, ten głupi dyrektor, który nie zasłużył na to miano - w tym momencie zauważyłam, że jego ciało drży tak, jakby Gregorio miał ochotę zabić pana Galindo. - czeka na ciebie w auli. Ale... Dziękuję za komplement, mam jeszcze muszkę do tego kompletu, ale zakładam ją tylko na wyjątkowe okazje, chyba rozumiesz.
Chichocząc mężczyzna poklepał mnie po ramieniu, a ja uśmiechnęłam się delikatnie i poszłam w stronę głównej sali. Wciąż nie mogłam uwierzyć, że ten pajac dał się nabrać na ten mój tekst z krawatem, ale mimo wszystko, może wreszcie się polubimy choć troszkę.
- To wasza pierwsza lekcja ze mną w tym tygodniu. - oznajmił Pablo zerkając na grupkę uczniów. - Nazywam się Pablo Galindo i będę was uczył interpretacji muzycznej, jak i pracy w grupie. Do naszej grupy należą Kelsey, Isabelle, Drake, Brad, Emily i Natalie. Mam nadzieję, że szybko się zaprzyjaźnicie, ponieważ już jutro, na kolejnych zajęciach będzie pierwsze zadanie w parach, lub grupach, ale to jeszcze ustalę, jednak widzę, że nie mam się czym martwić, bo już niektórzy znaleźliście swoje bratnie dusze. Ale pamiętajcie, tu nie chodzi o profesjonalizm. Oczywiście, on też jest ważny, jednak tworząc Studio 21 Antonio chciał połączyć ludzi w muzyce, więc jeśli macie się kłócić od razu stąd wyjdźcie, ponieważ nie od tego tu jesteśmy. Jesteśmy tu tylko i wyłącznie dla zabawy!
Dyrektor klasnął w dłonie i spytał, czy ktoś ma jakieś pytania dotyczące lekcji, gdy w sali rozległ się głośny szmer. W końcu z tyłu usłyszałam, że ktoś się zgłasza. Dziwne, ale nie mogłam rozpoznać tego głosu.
- Nawiązując do tego, co pan powiedział... - zaczęła nieznajoma mi dziewczyna.
- Tak, Kelsey? - spojrzał pytająco na nią nauczyciel. Kelsey? Nie kojarzę, chyba jeszcze nie zdążyłam się z nią zaprzyjaźnić. albo chociażby pogadać.
- Z jakiego powodu pan uczy nas pracy w grupie, a pan Gregorio za wszelką cenę chce nam pokazać, że nie warto pomagać innym, i że najlepiej jest walczyć o swoje?
Nauczyciela zatkało. Wysłał nas pędem do domów, i tyle się widzieliśmy.
Usłyszałam od Clarissy, że chłopcy urządzają jakąś imprezę, którą Brad nazwał Boys Party. Zaproponowałam więc rzecz następującą:
- Clary, więc może my też urządzimy coś takiego, tyle, że będzie do impreza dla dziewczyn?
- Mhm... podoba mi się twój tok myślenia - odparła zaintrygowana Clarissa, po czym zaśmiała się cicho. Ten plan wydawał mi się być świetny, ale nie spodziewałam się, że się srogo pomylę. Ekhem, przechodząc do sedna sprawy impreza jednak odbyła się u Drake'a... a przecież to mój sąsiad! Mieliśmy mały konflikt, którego wolałabym uniknąć.
Zaczęło się od tego, że usłyszałam pukanie do drzwi. Przeprosiłam na chwilę moje przyjaciółki, zbiegłam na dół, ponieważ siostra bawiła się z koleżanką w pokoju, a mama wyszła do pracy. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je, gdzie zastałam Drake'a w zielonej piżamie w gwiazdki. Nie mogłam opanować śmiechu, jednak po chwili uspokoiłam się i spytałam, co go do mnie sprowadza. Collins nie był zadowolony, przynajmniej jego mina pokierowała mnie do tego stwierdzenia.
- Mam dość tego, że zawsze mi wszystko psujesz! - wrzasnął, a aja się odsunęłam, bo jeszcze chwila, i ze złości by się na mnie rzucił. Gestem ręki poprosiłam, żeby wszedł na chwilę. - Ja urządziłem imprezę, ale ty też musiałaś, prawda?
Pytanie wypowiedziane przez niego sarkastycznie wcale mi się nie spodobało, robi wielkie halo z niczego. To tak jakbym ja włączyła telewizor i miałabym pretensje do Drake'a, że zrobił to samo. Co za idiota. Jak mogłam się w nim zakochać?
- A co, mały Drakuś zaraz się popłacze? - zaczęłam z ironią, gdy nagle zaniepokojone dziewczyny zeszły na dół. - Ja mam dość tego, że uważasz się za pana świata, zrozumiałeś? Mam dość tego, że robisz krzywdę wszystkim, nawet nie ponosząc za to konsekwencji! Mam dość twojego zachowania! Wynoś się z mojego domu, albo zadzwonię na policję, zrozumiałeś?
- Nie bądź taka pewna siebie, co? - burknął. - Mój ojciec pracuje na policji i prędzej cię wyśmieje niż wysłucha. Niby taka zakochana we mnie, a nie zna historii mojej rodziny?
Usłyszałam w tle głośne "o!" w wykonaniu moich koleżanek. Westchnęłam dość głośno.
- To przeszłość, możesz sobie tylko pomarzyć. A teraz serio, wyjdź z mojego domu, bo nie przyjmujemy tu dzieciaków w piżamach w gwiazdki. - prychnęłam, po czym trzasnęłam drzwiami za nim.
- To koniec? - zapytała mnie Caroline.
- Owszem. To koniec.
[Rozdział dedykuję Vielet, ponieważ pomogła mi wybrnąć z najtrudniejszego momentu, jaki miałam do napisania w tym rozdziale. Dziękuję.]
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.
Hm... Clarissa cię denerwuje powiadasz? No, w sumie ci się nie dziwie. Pff...
OdpowiedzUsuńMi się rozdział bardzo podoba ale... kłótnia Demily! Uwielbiam tą parę, a ty mi wpakowujesz taką sprzeczkę! Nie ładnie!
Po za tym wszystko mi się podoba. I miałaś świetny pomysł z "girls party". To lubię. :)
Zielona piżamka w gwiazdki - uśmiałam się! Cha, cha, cha, cha, cha, cha, cha, cha!
Clary jest super, tylko ma fioła na punkcie Demily. :D
UsuńJeśli chodzi właśnie o Demily, ugh, podobnie jak u Jarka, nie wiem czy szybko się zejdą. :D
W każdym razie, dziękuję. :)
Witam! Sanepid!
OdpowiedzUsuńRozdział był głupi! Do bani! Nie umiesz pisać i masz głupie pomysły :)
A tak na serio, to rozdział był ge-nia-lny! Masz bardzo fajne i oryginalne pomysły - piżamka *.*
Jeszcze się uśmiecham pod nosem na myśl, że pomysł z nocowaniem komuś się spodoba. Oj, będzie zapowiadało się ciekawie, a ja już dopilnuję, żeby Drake u mnie porządnie się wyżalił.
Czekam na nexta, żeby zobaczyć efekty pracy w grupie na zajęciach u Pablita.
Aha! I jeszcze jedno - wybiegam w przyszłość :D
"Kogo ona wybierze? Osobiście jestem za..." - Davidem. Nie. Nie zgaduje, ja to po prostu wywnioskowałam z "niejaki"... Czyli mnie nie znasz xD
Powodzenia przy następnych rozdziałach - ściskam gorąco.
Haha, a myślałam, że to na początku to to na serio. XD
UsuńNocowanie jest superowskie, hahah. <3
Drakuś się wyżali, huehue. :D
Dziękuję, ale co do Davida to już sama nie wiem, nie jestem pewna. Już sama się pogubiłam, taka Violetta ze mnie tylko, że martwię się za Clarissę. c:
Jeszcze raz dziękuję. :)
Rozdział był świetny!
OdpowiedzUsuńAle jak mogłaś skłócić Drake'a i Emily, NO JAK
Oni są razem tacy cudowni, no :(
Wyobraziłam go sobie w takiej pidżamie, o nie.
Czekam na następny. :)
Gdyby nie kłótnia, nie miałabym pomysłu na rozdział. :D
UsuńDziękuję.
Drake w piżamie w gwiazdki, padłem :p Świetny rozdział, szkoda tylko, że ostatni.
OdpowiedzUsuń