przyjaciół i rodziny. Ten niepozorny zeszycik to zbiór moich wszystkich marzeń i pomysłów.
Drogi pamiętniku!Dzisiaj na lekcji tańca przyszło mi tańczyć z Ashem - starszym chłopakiem z mojej szkoły. Wcześniej nie rozmawialiśmy nawet. Znamy się tylko z widzenia. Okazał się być świetnym tancerzem. O dziwo, świetnie się zsynchronizowaliśmy, moim skromnym zdaniem wyszło nam bardzo dobrze. Jestem w stu procentach zadowolona ze współpracy z nim. Ale nie on jest głównym punktem tego wpisu,a jest nim... David. W dalszym ciągu nie wiem co z nim zrobić. To mój przyjaciel, traktuje mnie jak siostrę, dlatego boję się, że wszystko zniszczę mówiąc mu, co naprawdę czuję. Chciałabym wiedzieć, co on czuje. Ehhh... dlaczego to wszystko musi być takie trudne?
Wtedy przestałam pisać, gdy usłyszałam obok siebie głos, który dobrze znałam. Przestraszyłam się i szybko zamknęłam pamiętnik.
- Co ty tam tak zawzięcie piszesz siostrzyczko? - zapytał ze swoim zawadiackim uśmiechem David. Zawsze wprost się rozpływam, gdy widzę to spojrzenie.Uh! Sama nie wiem co ze mną zrobiła ta miłość! Wcześniej nie pomyślałabym, że mogłabym z kimkolwiek, kiedykolwiek być!
- Nie interesuj się mądralo - rzuciłam z przekąsem. Po chwili sama nie wiem dlaczego, ale wzięłam do ręki plik moich notatek i cisnęłam nimi prosto w jego twarz. Był zaskoczony moją postawą (chociaż ja czułam się pewniejsza siebie po tym). Wiedziałam, że nie odpuści i wiedziałam, że będę tego żałować. Musiałam zapłacić za swoje czyny...
Wtedy Coleman wziął do ręki paręnaście kolorowych kartek rozsypanych wokół niego i zaczął mnie nimi okładać. To nie bolało, ale dawało dużo frajdy, gdy rzucaliśmy w siebie ponad stoma kartkami. Po chwili David zaczął mnie łaskotać. Cha, cha, cha, cha, cha! Ile było przy tym śmiechu!
- David, przestań! - prosiłam między wybuchami śmiechu. Tak naprawdę wolałam by tego nie robił, było... wesoło. Tak, było wesoło.
- David, jak kobieta prosi to posłuchaj - nad nami stanęła Lily z piłką w ręce. Ja od razu wstałam z ziemi i otrzepałam się ze wszystkich karteczek, kurzu i wyjęłam parę skrawków papieru z włosów. Spojrzałam z miną zbitego psiaka na Emily i spuściłam wzrok jakbym zrobiła coś złego. Za chwilę David również wstał i podrapał się z tyłu głowy. On też czuł się zakłopotany.
- Idziemy na mecz - zarządziła śmiejąc się serdecznie Emi. Odwróciła się na pięcie i udała na większy trawnik, który służył uczniom do gry w piłkę nożną. Czekało tam na nią kilku chłopaków ze Studia21 i jedna dziewczyna. Ja natomiast spojrzałam nieśmiało na Davida, który mimo rozczochranych włosów i tego, że w niektórych miejscach miał przyczepione kartki samoprzylepne wyglądał bosko. Zarumieniłam się gdy nasze spojrzenia się spotkały i odwróciłam wzrok. Wtedy zupełnie niespodziewanie chłopak podszedł do mnie i musnął mój policzek swoimi ustami. Gdy to zrobił podniosłam gwałtownie wzrok, ale go już przy mnie nie było. Był na boisku z Emily i swoimi kolegami, ale czułam jeszcze przez chwilę na sobie jego spojrzenie. Postanowiłam pozbierać te kartki zanim Gregorio się przyczepi.
Gdy ogarnęłam już w miarę ten cały bałagan wokół mnie, usiadłam na ławce przy boisku. Przez chwilę przyglądałam się grze moich przyjaciół. Muszę przyznać, że Emily gra naprawdę bardzo dobrze! Chciałabym znać się tak dobrze na sporcie jak ona. Wkłada w piłkę dużo pasji i zaangażowania. Ale jednej rzeczy jej współczuję - muzyka nie jest jej pasją, jest nią piłka nożna. Bardzo dobrze ją znam i wiem, że ona nie uczęszcza do Studia dla siebie. Chodzi o to, że jej mam uwielbia śpiew, to ona ją do tego zachęciła. Emi naprawdę robi to wszystko dla swojej mamy. Bardzo się dla niej poświęca. Nie sprzeciwia się, bo za bardzo kocha swoją mamę i nie chce jej ranić mówiąc jej, że nie chce być muzykiem... jej przeznaczenie to sport. Ale czy to słuszna decyzja poświęcać się tak, by mama była szczęśliwa? Rozumiem, że nie chce jej ranić ale przecież ona nie może całe życie udawać, że muzyka to jej miłość. Musi spełniać marzenia i iść własną drogą. Przecież jeśli tak nie postąpi, to zawiedzie siebie. Co jest gorsze: zawieść bliską osobę, czy zawieść się na samym sobie? Mam nadzieję, że dokona odpowiedniego wyboru. Eh... tak czy inaczej czuję się zobowiązana by ją wspierać i pomóc jej wybrać co tak naprawdę chce robić.
- Cześć Clarissa - usłyszałam obok siebie kojący, cichy i spokojny, jak zawsze z resztą, głos Natalie. Dziewczyna usiadła obok mnie na ławce i odgarnęła swoje piękne, długie włosy na bok. po czym założyła ciemne okulary przeciwsłoneczne i spojrzała z kamiennym wyrazem twarzy na rozgrywający się właśnie mecz. Natalie jest oazą spokoju. Zawsze jest opanowana, zdystansowana i chłodna. W przeciwieństwie do mnie. Tak naprawdę jestem bardzo wybuchowa, szalona i robię dużo głupich rzeczy. Ona, Natalie, uczy mnie wewnętrznego spokoju.
- Hej Natalie - odparłam z delikatnym uśmiechem. - Idziemy do domu? - zapytałam po chwili. Nat właśnie związywała swoje włosy w warkocz na boku.
Przeplotła szybkim ruchem parę pasemek i związała czarną wstążką. Swoją drogą to Natalie nie nosi wstążek, ani podobnych rzeczy, ale tej mimo wszystko używa od czasu do czasu. Ja jej ją dałam na drugą rocznicę naszej przyjaźni - rok temu. Znamy się już bardzo długo, a mi się nadal wydaje, że poznałam ją wczoraj. Czas bardzo szybko leci, a ludzie doceniają życie dopiero, gdy zdadzą sobie sprawę z tego, że to co było kiedyś nie wróci. Trzeba żyć chwilą, bo ona kiedyś przeminie. Wtedy poczujemy żal.
- Oczywiście - rzekła z nienaganną dykcją moja przyjaciółka. Zawsze była dobrym mówcą ale bardzo ciężko jej się otworzyć na innych, dlatego raczej nie potrafiłaby stanąć przed większą grupą ludzi i cokolwiek przekazać aczkolwiek wierzę, że pewnego dnia będzie do tego zdolna. Byłabym z niej bardzo dumna.
Na tym właśnie polega przyjaźń. Gdy jedna coś osiągnie, druga się cieszy razem z nią. Zazdrość nie jest na miejscu. Z Natalie mamy do siebie pełne zaufanie, jesteśmy jak siostry od prawie trzech lat! Jestem w szoku, że w takim dość krótkim czasie udało nam się nawiązać tak niebywałą więź. Nat jest jak moja druga połowa, moja kopia ale nie do końca. Jesteśmy bardzo podobne, ale różnimy się i to dobrze. Kiedyś czytałam, że ludzie obracają się w towarzystwie osób podobnych do siebie. Może to prawda?
- Ale nie chcesz obejrzeć meczu do końca? David gra - rzuciła z lekkim zdziwieniem dziewczyna. Wytrącona z przemyśleń w pośpiechu pokręciłam głową. Natalie podniosła nieco brwi do góry, ale mimo to wstała i przerzuciła torbę przez ramię. - Chodź, idziemy.
Wstałam zabierając swoje rzeczy i odeszłam z przyjaciółką spoglądając po raz ostatni na grę. Szłyśmy w równym tempie przez park. Zazwyczaj o tej porze jest tu masa ludzi, ale dzisiaj było wyjątkowo spokojnie. Wakacje się skończyły i dzieciaki zamiast biegać wiecznie po mieście, zajęły się nauką. Pamiętam jak będąc małą dziewczynką uwielbiałam szkołę i właśnie za to nikt z klasy mnie nie lubił. Książki były moimi jedynymi przyjaciółkami, a ja sama wyglądałam jak siedem nieszczęść. Okulary, tłuste włosy, pończochy, koszula podpięta pod szyję, lakierki, krawacik, multum pryszczy i moje ulubione zdanie: "Jak pani się dowie...". Hah, teraz już wiem dlaczego byłam taka znielubiona przez resztę moich rówieśników. Po prostu byłam zrzędą, skarżypytą i istnym kujonem! Dobrze, że z tego wyrosłam. Pamiętam jak ciągle wkopywałam moich przyjaciół w kłopoty, czytałam książki nawet po pięć razy te same (nie miałam kreatywniejszego zajęcia), kłóciłam się z innymi i denerwowałam ich. Później przeprowadziliśmy się z rodzicami do Buenos Aires. Przeszłam kompletną metamorfozę! Zdjęłam okulary (te okropne kujonki), zaczęłam o siebie dbać i przede wszystkim zrobiłam się bardziej nieśmiała przez co stanowczo dorosłam, czytaj: spoważniałam i nabrałam pokory. Nie gadam teraz na okrągło o wszystkim co mi przyjdzie do głowy dzięki czemu umiem dochować powierzonych mi tajemnic, a więc też stałam się lojalna.
- O czym myślisz? - zapytała Natalie. Faktycznie, ta cisza z mojej strony mogła ją trochę zaniepokoić. Nie rozmawiałyśmy ze sobą praktycznie przez całą drogę. - To zapewne coś ważnego, bo nic nie mówisz - stwierdziła. I to był strzał w dziesiątkę.
- Myślałam o tym... jak to było, gdy się jeszcze nie znałyśmy. Byłyśmy zupełnie inne, świat był inny. Taki duży. Wydawało mi się wtedy, że mogę wszystko, ale dopiero z czasem zaczęłam rozumieć, że świat jest ogromny, a ja jestem w nim tylko kropką na końcu zdania. Bardzo się zmieniłam przez ten czas. Ale mimo wszystko chciałabym tam wrócić, tam, do tamtych czasów. Żyło się nam beztrosko i nie myśleliśmy o dojrzałości, a teraz mamy po szesnaście lat! Niedługo będziemy pełnoletni, a co się z tym wiąże? Dorosłość i odpowiedzialność. Będziemy musieli stać się dorosłymi osobami, które muszą założyć rodzinę, pracować na utrzymanie siebie u rodziny... - tłumaczyłam przyjaciółce, gdy przerwała mi swoim perlistym głosem:
- Clarissa, zwolnij. To prawda, te czasy nadejdą, ale póki co jesteśmy jeszcze młodzi. Cieszmy się teraźniejszością. A po za tym, nie bój się przyszłości, bo gdziekolwiek będziesz, ja będę obok ciebie - rzekła z szerokim uśmiechem. Słysząc jej piękne słowa poczułam narastające ciepło w moim sercu. Zupełnie spontanicznie przytuliłam moją przyjaciółkę. Wiem, że ona nie lubi okazywać uczuć, ani nie jest fanką takich czułości, ale w tej chwili poczułam, że muszę jej jakoś podziękować za to, co dla mnie robi.
- No a co myślałaś? - parsknęła. Teraz już wiem, ja i Natalie zostaniemy przyjaciółkami na zawsze. I nikt, ani nic, tego nie zmieni.
Wieczorem wyciągnęłam z mojej torby szkicownik i książki. "Przyszła pora dokończyć wpis w pamiętniku" - pomyślałam, lecz nie mogłam znaleźć niebieskiego zeszytu. Przeczesałam praktycznie całą torbę, ale nigdzie go nie znalazłam. Wtedy przypomniałam sobie, że zostawiłam go na ławce przy boisku. O nie! A co jeśli ktoś przeczytał co jest zapisane w środku? A co jeśli David to przeczytał! Jestem trupem. Ukryłam twarz w dłonie i zastanawiałam się jakim cudem mogłam zrobić coś tak głupiego! Poczerwieniałam na twarzy i starałam się nabrać powietrza by się uspokoić ale nic nie wyszło. Całą noc nie mogłam spać w obawie, że ktokolwiek dowie się co napisałam w środku.
Następnego dnia byłam kompletnym kłębkiem nerwów. Bałam się, że gdy wejdę do szkoły to wszyscy już będą wiedzieli co piszę w tym niepozornym, niebieskim zeszycie. W najgorszym wypadku to David znalazłby notatnik i przeczytał co tam jest. Zapewne bez problemu oszacowałby, że to moja własność. Po czym? Po piśmie? Po tym, że pisałam w nim, gdy do mnie podszedł? Po tym, że pod każdym wpisem podpisuję się "Całuję, Clary"? Byłam pewna, że tego dnia nie zapomnę. I w sumie miałam rację ale nie pod tym względem, który miałam na myśli.
Gdy tylko weszłam przez drzwi wejściowe szkoły muzycznej starałam się nie rzucać w oczy i zachować dyskrecję. Nie wyszło mi to niestety. David błyskawicznie mnie znalazł. Podszedł do mnie z uśmiechem na twarzy.
- A ty co się szczerzysz?
- A ty co zgubiłaś? - odgryzł się naśladując ton mojego głosu i wyciągnął zza pleców mój niebieski sekretnik.
Gdy tylko go zobaczyłam oczy mi się zaświeciły. Wyciągnęłam ręce by go wziąć, ale David pokrzyżował mi plany przyciągając go do siebie.
- Może byś mi podziękowała, że ci go oddaję? Przecież mógł go znaleźć ktoś gorszy...
- Ktoś gorszy od ciebie? - zapytałam- Mogę ci wierzyć?
- W stu procentach.
- Niech ci będzie - rzekłam po chwili i musnęłam jego policzek swoimi ustami, po czym burknęłam ciche "dziękuję". On z uśmiechem oddał mi pamiętnik i odszedł. Patrzyłam jak znika w tłumie uczniów. Byłam zła, przecież mnie szantażował, ale mimo wszystko to nie było wcale tak źle...
Ja naprawdę jestem zakochana...
[Taki zabawny rozdzialik. Dlaczego zabawny? Bo byle jaki. :D No cóż czekam na opinie (spodziewam się negatywnych) i biorę się za następny ;) ~ Vielet ♥]
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.

chyba już to kiedyś pisałam, ale patrzyłam się zachłannie w ekran, z zawieszonymi rękami nad klawiaturą, dosłownie, nie wiedząc, co mam napisać.
OdpowiedzUsuńczytałam! czytam! i czytać będę! lecz nie zawsze komentuję, ponieważ, do cholery, czasu nie ma - przekleństwo mi się wymsknęło.
chciałabym, by Twoje opowiadania trwały wiecznie, lecz to chyba jest niemożliwe, a może jednak?
bardzo podoba mi się relacja między Clariss'ą, a David'em (David'em?)... może Clary będzie w rozterkach, i będzie taką Violettą?
nie wiem, ale mam nadzieję, iż się dowiem.
cieplutko pozdrawiam!
Oj nie wiem jak to poprowadzę :D Może będzie Vilu, może nie... któż to wie?
UsuńDobrze napisałaś :)
Skoro tak ciężko ci to przychodzi to możesz nawet napisać jedno słowo albo nic nie pisać, nie obrażę się. Przecież i tak później nakręcasz się na czacie jaki to "wspaniały" rozdział napisałam! Hah!
Kto wie? Może uda się pisać bez końca... postaram się ;D
<3
ps. ,,- Oczywiście - rzekła z nienaganną dykcją moja przyjaciółka.''
Usuńnie rób z Natalie takiej idealnej uczennicy :D.
Po prostu umie mówić! :D Hhaahahahahhahahaha
UsuńJej, jaki wspaniały!
OdpowiedzUsuńTylko nadal rozkminiam, czy David przeczytał pamiętnik Clary... Bo tak naprawdę mógł to zrobić nic nie wspominając dziewczynie, prawda?
Wątek o Lily, taki słodki. c:
Ja się bałam, że Ash przeczyta niebieski zeszycik, eh...
Świetny rozdział, czekam na kolejny. :)
Dziękuję.
UsuńCóż, tego nie powinnam zdradzać ale powiem, że David to uczciwy chłopak.
TAK! :D
A jednak nie, surprise!
Dziękuję, kolejny w drodze ale dam trochę pole do manewru innym, bo się zagalopowałam z tymi rozdziałami ;)
Vicky - mam tak samo jak ty, chociaż że ja nie podejrzewałam, że mogłabym.. Mógłbym go znaleźć, ale będąc facetem: Nie omieszkałbym przeczytać kilku zapisków. Zwłaszcza tych z ostatnich dni.
OdpowiedzUsuńCo do sytuacji z Violettą - ja tam się za bardzo na tam nie nastawiam, bo na dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewięć dziesiątych procenta wiem, że Clarissa wybierze Davida. Chcąc nie chcąc :D
Szybko ten drugi rozdział. Niczego nie sugeruję, ale myślałam, że najpierw Wszyscy będą mieli dodać pierwszy rozdział. Chociaż, rozumiem Cię. Sama mam już zaplanowane bite pięć rozdziałów do przodu. Nawet to dobrze jednak, że nie trzeba czekać, bo przecież ma się na to dwa miesiące.
"No cóż czekam na opinie (spodziewam się negatywnych)" - PRZECINKI - Wróg publiczny numer jeden :D
Co Ty, po prostu ja spotkałam takich facetów w moim życiu, że mogę się spodziewać po nich wszystkiego, więc jak Cię uraziłam - wybacz. :D
Usuń:D Hahaha, Ash...
UsuńTeż nie uważam tego za dobry pomysł. Kto wie w sumie? :D Poczekam jak ty to rozwiniesz.
No tak ale to mogłoby być mozolne dla takich osób jak ja czy ty, które mają już wszystko w głowie a muszą czekać na osoby które obudzą się pod koniec lipca/sierpnia...
:D Tak, może będę dawała ci do poprawki rozdziały i będziesz wstawiała przecinki? Hahahahaha.
Vicki - uraziłaś? Haha xD Serioulsy?
UsuńTo ja mam przeczucie, że co chwilę kogoś urażam. Zwłaszcza taką naszą Vielvet. No, ale jakbyś chciała poprawek to czekam z rozwartymi ramionami :D
Wracając do chłopaków - Z nimi to jednak bywa różnie. Masz rację, niektórzy potrafią docenić prywatność, ale są też tacy, którzy mogliby Ci życie zrujnować.
Poprawiłam! Boże, ile ja błędów robię, trzymajcie mnie! Zapewne to nic nie dało, interpunkcja to nie mój konik.
UsuńNie, spokojnie, nie urażasz mnie. Dzięki tobie będę teraz bardziej zwracać uwagę na interpunkcję, a to na pewno sprawi, że będę lepiej pisać. Każda uwaga zmienia człowieka na lepsze. Wiem, pewnie znowu zapominam o przecinkach i oczy cię bolą czytając to. :D Przepraszam?
Vielet* ale to drobnostka, wszyscy przekręcają mój pseudonim, przyzwyczaiłam się. :D
Jeśli chodzi o chłopaków to się zgodzę, Ladies Freeman. Chłopcy są różni. Nigdy nie wiadomo na jakiego trafisz!
WIDZISZ? WIDZISZ!?
OdpowiedzUsuńDlatego ja już nic nie powiem! Samolubna, pazerna, arogancka ciotka Aśka wypomina Wszystkich o błędy, a sama je robi. I to kolosalne. Nie wiem czemu byłam pewna, że dobrze napisałam. *Przecież powinnam oswoić się z Twoim nickiem xD*
Dlatego ja już nic nie powiem! Nie wytknę żadnych błędów, będę pisać przesłodzone komentarze - o! Zamknę się w sobie T.T
Hah, przestań! Potrzebny jest ktoś kto będzie szczerze do nas mówił :D Sprowadzał na ziemię. XD
UsuńMów co myślisz :) Nie ma nic złego w tym, że źle napisałaś mój nick, każdy chociaż raz zrobił ten błąd *oprócz mnie, ovviamente* To nic wielkiego! :D
No no, ciekawe, ja oczywiście mam nadzieję, że wyjdzie coś więcej ze znajomości Ashallyn - Clarissa. ;) Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuń:D
UsuńRozdział jest świetny! :)
OdpowiedzUsuńZastanawiałam się, kto znajdzie ten pamiętnik. W pewnej chwili pomyślałam, że być może to Emily bądź Natalie, jednak był to David. O nim w sumie też myślałam. I jeśli nie przeczytał zapisek Clary, to porządny chłopak. :D