Podeszłam do mojej przyjaciółki Natalie, która opierała się plecami o niebiesko-fioletowe szafki i spoglądała w nicość popijając kawę ze Starbucksa. Zauważyłam na kubku mały błąd w jej imieniu. Jest napisane "Nataliah", a wszyscy dobrze wiemy, że to "Natalie"! Zawsze zwracam uwagę na takie błahostki. To nic wielkiego, ale mam tendencję do ciągłego zwracania ludziom uwagi. To mi jednak zostało po moim nieciekawym charakterze, gdy byłam dzieckiem... Staram się od tego odzwyczaić. Wracając do tematu. Zastanawiałam się, co mogło tak przygnębić moja przyjaciółkę. Ona praktycznie do paru dni ma powody do smutku, czasem jest mi jej bardzo szkoda. Wiecznie ze spuszczonym czołem.
- Co się stało Nat? Wszystko w porządku? - zapytałam zaniepokojona kładąc dłoń na ramieniu dziewczyny. Ona spojrzała na mnie zakłopotana i odpowiedziała:
- Tak, tak, oczywiście. - Brązowowłosa podeszła do kosza na śmieci i wyrzuciła kartonowy kubek. - Po prostu mam mętlik w głowie - wymamrotała pod nosem, ale ja i tak usłyszałam. Mam bardzo dobry słuch. To czasem się przydaje, ale często jest przekleństwem, bo słyszę rzeczy, których wolałabym nie słyszeć.
- Jak to? Co się stało? Natalie, możesz mi powiedzieć - rzekłam z powagą w głosie. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami i odeszła.
Patrzyłam na oddalającą się Price nie rozumiejąc, gdzie zrobiłam błąd. Jest moją przyjaciółką i byłam pewna, że mi ufa. Eh, to musi być coś naprawdę złego. Jeśli ktoś ją skrzywdził to... Już wiem! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam?
Gdy dostrzegłam odpowiednią osobę stojącą przy zielonych szafkach podeszłam do niego i położyłam mu rękę na ramieniu.
- Clarissa, tak? - zapytał Oskar. - Coś się stało? - dodał głupkowato, a ja czułam jak mnie krew zalewa.
- Tak, stało się - powiedziałam zimno.
- A czy to ma coś wspólnego ze mną?
- Podoba ci się Natalie? - zapytałam wprost. Nie mam zamiaru się bawić z tym człowiekiem, który się przyczepił do mojej przyjaciółki! - Masz się trzymać od niej z dala - dodałam.
- Dlaczego?
Zapadła cisza.
- A dlaczego tak bardzo ci się podoba? - kontynuowałam rozmowę.- Bo wiem, że pod maską obojętności i zimnej krwi - wziął oddech, a mi zaczęło robić się głupio, że tak nieuprzejmie się do niego zwracam i wywlekam mu coś, co może nie być prawdą, a tylko moim
moim życiu! – Kryje się wspaniała dziewczyna, która rozkochała w sobie każdego. Szczególnie mnie.
- Czyli ci się podoba. Więc, jak mówiłam... Masz się trzymać od niej z dala - odparłam groźnie.
- Dlaczego? powtórzył. Zaczął mnie denerwować ten typ.
- Boję się, iż ją zranisz – powiedziałam wprost. – Nie chciałabym, aby miała powtórkę z rozrywki. A ja znam cię na tyle abym mogła sobie uświadomić, że często nie wiesz, czego chcesz.
- Czy ktoś już wcześniej ją zranił? – zdziwił się. Nie chcę mówić mu wszystkiego. Ważne jest, by nie zrobił krzywdy Natalie. Pokręciłam głową i odeszłam nic nie mówiąc. Ważne jest dla mnie dobro Nat... Wiem, każdy pomyślałby, że nie dopuszczam do ich "uczucia", ale ja chcę by Nat była bezpieczna. Ona za wiele już przeszła.
Mimo ponurego startu starałam się spędzić resztę dnia z uśmiechem na twarzy, ale i to okazało się być niewykonalne. No bo... jak zachować się w takiej sytuacji w jakiej ja się znalazłam? Mam mętlik w głowie. Zależy mi na tym, by bronić Nat za wszelką cenę, ale też gdzieś, bardzo głęboko, myślę, że Oskar mimo wszystko to dobry chłopak i powinna dać mu szansę. Może im się uda? Ale jest jeden problem. MOŻE. Nie pozwolę ryzykować, bo wiem, że jeśli pójdzie źle Natalie będzie płakała, a ona niestety ma już wprawę w dostawaniu po tyłku od życia... Jak mam ją chronić, a jednocześnie dać jej spróbować? Może powinnam dać jej wolny wybór. I tak zrobię.
Było już po zajęciach, a ja zostałam w szkole by ćwiczyć nową choreografię na lekcje tańca z Gregorio. To dość trudny układ, a chcę go dobrze wykonać. Zależy mi na dobrej ocenie.
- Ej, ej, ej... nie pomyliłaś się troszkę? - usłyszałam znajomy głos z końca sali. Byłam pewna, że jestem sama... a jednak! Wyłączyłam szybko muzykę i odwróciłam się w tamtą stronę. W drzwiach stał nie kto inny niż Ash.
- O czym ty mówisz? - zmieszałam się i poczułam, jak na twarzy robię się czerwona.
- Psujesz tą piękna choreografię - zaśmiał się serdecznie. Podszedł do mnie i wyciągnął rękę w moją stronę, ale ja się cofnęłam. Jakoś nie mam do niego zaufania. Do niego i tego jej kolegi, Oskara. - Mogę? - zapytał spoglądając na mnie z zawadiackim uśmieszkiem, a ja po chwili podałam mu dłoń. - Dziękuję - odparł. - Twoje ruchy powinny być delikatniejsze i... dokładniejsze - rzekł i obrócił mnie powoli po czym odwrócił w swoja stronę. Przez chwilę utrzymywaliśmy kontakt wzrokowy, ale ja jako pierwsza go zerwałam. Nie dam się omotać! Ten chłopak chyba ma do mnie jakiś interes. Wyswobodziłam się z jego uścisku i odsunęłam na stosowną odległość.
- Od kiedy to ty taki specjalista od tańca? - zadrwiłam śmiejąc się cicho. To nie było wredne. To było tak po przyjacielsku. Dosyć szybko go polubiłam.
- Ja? Specjalista? Ja nie! - zaśmiał się szczerze, a ja dołączyłam do niego po chwili. Ten chłopak jest bardzo miły i mnie rozwesela samą swoją postacią. - Ty umiesz tańczyć. Naucz mnie tego układu, który tańczyłaś w poprzedni wtorek w sali od instrumentów - odparł. Otworzyłam szerzej oczy.
- Ty... ale jak... widziałeś mnie? - spytałam zdziwiona i założyłam ręce.
- Mam ci przypomnieć, że swoimi kocimi ruchami wywaliłaś keyboard i perkusję? - zachichotał cicho, a ja się zarumieniłam przewracając oczami. Mniejsza.
- Może kiedyś cię nauczę tego układu... ale jeszcze nie teraz - rzuciłam tajemniczo i odeszłam. Przez chwilę czułam jeszcze jego wzrok na sobie, ale to zignorowałam i nie odwracałam się za siebie.
Przed Studiem zastałam siedzącą na ławce Natalie. Usiadłam obok niej. Brązowowłosa jak zwykle notowała swoje myśli w zeszycie.
- Cześć Nat, co robisz? - zapytałam jakby nigdy nic. Rozmawiam z Natalie, a nadal mam w głowie Asha...
- W porządku... a u ciebie? - odparła badawczo spoglądając na mnie, co sprawiło, że poczułam się niezręcznie.
- Dobrze, a dlaczego byłaś dzisiaj taka smutna? - Trochę niepokoiło mnie jej dzisiejsze zachowanie i ta nagła zmiana w humorze.
- Nie ważne, zły start dnia. Powiedz mi lepiej o co chodzi z Ashem i Davidem - rzekła mrużąc oczy, a ja rozdziawiłam usta w zdziwieniu. - No bo wiesz... mówisz, że kochasz Davida, a za chwilę widzę cię z Ashem. Z którym ty chcesz być? - zadała pytanie, a ja chwilę siedziałam w kompletnym osłupieniu. Czyli to widać. A w sumie... to pytanie nie jest takie głupie. Czy ja wiem czego chcę? Kim jestem? Dokąd zmierzam? Jaki mam cel?
- Sama nie wiem. Oby dwu ich lubię... ale... to nie jest tak, że ja chcę być z oby dwoma... to głupie... - starałam się tłumaczyć ale to mi słabo wychodzi.
- Rozumiem. Lubisz ich oby dwu, ale nie wiesz, który jest tylko przyjacielem, a którego kochasz - dokończyła za mnie Price. To niesamowite jak ona potrafi czytać mi w myślach. Dosłownie. - Proponuje wypisać plusy i minusy bycia z każdym z nich. Oczywiście, by pomóc ci zdecydować. - powiedziała.
- No dobra - zgodziłam się. - David. - zaczęłam.
- Zerwiesz przyjaźń. Pokłócicie się i bum! - rzekła nagle moja przyjaciółka.
- Fakt. To minus. Ale czuję, że może nam się ułożyć. Mamy dużo wspólnego... dobrze nam się rozmawia. - wybroniłam Davida po czym podzieliłam kartkę mojego szkolnego brudnopisu na dwie połowy które podpisałam "David" i "Ash" oraz napisałam "Plus: dobrze nam się rozmawia" i "Minus: zerwę przyjaźń".
- Plus... jest przystojny - rzuciła Nat, po czym obydwie zaśmiałyśmy się.
- Prawda... dużo dziewczyn na niego leci. Minus.
- Ale przecież się lubicie. I to bardzo, lecz też nigdy nie widziałam, by chłopak patrzył tak na przyjaciółkę. - zdziwiła się Natalie.
- No... tak inaczej...
- Serio? - nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Czyli, że on coś do mnie czuje?
- Yhym. Okej, teraz Ash.
- No dobra. Nie znam go za dobrze i nie mam do niego zaufania - minus.
- Oj, nie mów tak, jeszcze go poznasz. Widziałam, jak rozmawialiście ze sobą w sali od tańca. Wyglądaliście razem uroczo. - powiedziała. Widać było, że jest zdziwiona samym faktem, iż użyła określenia "uroczo".
- Nie przesadzaj. Lepiej znam Davida od Asha - wyjaśniłam.
- W tym masz rację ale ja wiem swoje. Wróżby wróżki Clary się nie sprawdzają... - szepnęła, ale ja ją słyszałam.
- Eh... masz jeszcze jakiś minus? - przewróciłam oczami.
- Nie ale mam plusy - powiedziała z podniesioną głową. Ona chyba bardzo chce byśmy, ja i Ash, byli razem. Tylko, że to dziwne. Jeszcze niedawno zapewniała mnie, że David i ja jesteśmy dla siebie stworzeni i musimy być razem, a teraz... zmieniła zdanie.
- No dawaj, jestem ciekawa.
- Poczekaj chwilkę... - poprosiła zakłopotana. Ha, ha, ha. Wiedziałam, że tylko tak mówi.
- Ha! Po prostu uwzięłaś się na mnie i Asha!
- Wcale nie! - próbowała bronić się słowami. - Może powiesz jeszcze, że jestem w nim zakochana?
- Nie, bo ty jesteś zakochana w Oskarze!
- Pfff - prychnęła zarzucając grube kosmyki włosów na plecy. - Bardzo dobrze wiesz, że uważam, iż miłość jest przereklamowana. Tylko niektórym zdarza się prawdziwa miłość, ale ty znalazłaś dwie. Po prostu nie zmarnuj tego.
- Nie można zakochać się w dwóch osobach. To jakiś paradoks! Nie kłóćmy się o to! - wzburzyłam się.
- Przepraszam - po chwili ciszy odezwała się Natalie.
- Ja też przepraszam. To głupie. Nie powinnyśmy się o to kłócić.
- Czasami... eh, nieważne... to którego wybierasz? - zapytała.
- Eh nie wiem nawet czy tak można. Wybierać i bawić się uczuciami. To nie okej. Nie chcę nikogo ranić - wyjaśniłam i poczułam jak moje powieki robią się wilgotne. Oni mają uczucia, nie są zabawkami, a ja zachowuję się jak dziecko, które bawi się lalkami. To nie jest OK.
- Ej nie martw się... Gdzie jest moja Clary, której uśmiecha nie znika z twarzy? - pocieszyła mnie i zmiażdżyła w uścisku.- Poszła się zabić... - burknęłam.
- Co? - odparła zdziwiona dziewczyna.
- Chciałam powiedzieć... nie ważne... - rzuciłam zrezygnowana i spuściłam głowę.
- A tak serio... co zrobisz?
- Sama nie wiem. Nie chce nikogo ranić, rozumiesz?
- To... może uznajmy tę rozmowę za coś najgorszego, a później możemy sobie wmawiać, że może być tylko lepiej? - poprosiła dziewczyna.
- Okej.
- Została nam jakaś lekcja?
- Nie. Idziemy na lody? - zaproponowałam ze śmiechem, a Nat przytaknęła ochoczo. Odeszłyśmy pod rękę. To naprawdę wspaniałe, że mam taką przyjaciółkę, jaką jest Natalie. Zawsze mnie wspiera, jest przy mnie. Niektórym mogłoby się wydawać, że jest zimna i oschła, ale tak naprawdę jest ciepła, szczera, lojalna, szalona i zabawna. Jest moją drugą połową.
A jeśli chodzi o Davida i Asha to chyba zdam się na los. Nie chcę ranić żadnego z nich. Ale wiem jedno. Jeden jest przyjacielem. Drugiego kocham. Ale który, to który?
[Uff... skończone. Ten rozdział wyszedł na MAXA długi. Mam nadzieję, że to nie problem. Dzisiaj trochę zawirowań miłosnych. XD Ale spokojnie. Rozmyślania Ash czy David raczej nie będą tak... soczyste, jak u Violetty. Inaczej to rozegram. I bardzo podoba mi się pomysł, który narodził się w innych rozdziałach, czyli: BAL. Hm... ciekawe, ciekawe. Dzisiaj bardzooo dużo dialogów, w których pomagała mi Weronika. :* Dziękuję kochana. :3 Ten rozdział dedykuję Tobie Wera. ^.^ Pozdrawiam! PS Przepraszam, za moją chaotyczność. Zarówno w rozdziale, jak i w dopisku. Pudło wstydu! Właśnie to jest pudło wstydu Weronika!]
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.

Moja droga, moja wspaniała, moja ulubiona, moja kochana pjisarko!
OdpowiedzUsuńPopatrz, jakiego bana miałam na twarzy, gdy czytałam Twój rozdział:
http://media.tumblr.com/tumblr_lhi3ofV0JI1qgzyx0.gif
Chłolenie się ucieszyłam, że taki długi.
" Jakoś nie mam do niego zaufania.. Ten chłopak jest bardzo miły i mnie rozwesela samą swoją postacią. " Tia. To kobiece zdecydowanie. My, faceci nigdy tego nie zrozumiemy.
Tak sobie myślę i dochodzę do wniosku, że to jednak Twój najlepszy, dotychczasowy rozdział. Bardzo fajnie wszystko opisałaś. Cieszę się, że zgrabnie i ładnie opisałaś kilka zdarzeń *a nie tak, jak ja... Jedna scena cały rozdział :( *
Napisałabym coś jeszcze, ale... Wpół do jedenastej.
Kolorowych, Davidkowych senków :*
Ulubiona?! Serio?! Ja nie jestem Weroniką! :O
UsuńNiczym Lea Michele. Ten banan.
To dobrze. Bałam się, że nikt nie będzie chciał czytać takiego długiego. Wiesz, jak to jest.
No jasne. My kobiety, wiemy najlepiej. O, dziękuję. Nie spodziewałam się tego :) Ja właśnie mam wrażenie, że to za chaotycznie napisałam. Nie przesadzaj, przynajmniej są ciekawe. :P
No tak...
Ah, dziękuję. Ty to wiesz czego życzyć na noc. :3 Ale ja nie śpię do drugiej, bo oglądam Violettę3. XD Tak, wiem, to szalone i głupie, ale mimo wszystko V-lovers Forever co nie? ;D
Świetny chociaż szczerze nie czytałem bo mi sie nie chciało pozderki Karol
OdpowiedzUsuńHm... dzięki? :D
Usuńbardzo dobrze wiesz, co myślę o każdym Twoim dziele. kolejne błache, pochlebiające słowa? cóż, tylko tak mogę pokazać wdzięczność i nieopisany zachwyt.
OdpowiedzUsuńmój komentarz nie będzie, aż tak długi, jak to przewidziałam, więc wybacz!
,,- Mam ci przypomnieć, że swoimi kocimi ruchami wywaliłaś keyboard i perkusję?''
tym mnie rozwaliłaś. bardzo podobała mi się scena. przecież jasno widać, że oni są dla siebie stworzeni!
czego Ty od niego chcesz? :D
chcę Ashissę, i mam nadzieję, że ją dostanę <3
Ale jest Davissa! Grr...
UsuńRozdział jest świetny, tak jak wszystkie inne Twoje dzieła. :)
OdpowiedzUsuńJeju, uwielbiam Clary i Natalie jako przyjaciółki. Widać, że mogą sobie zaufać i liczyć na siebie. Chyba każdy chciałby mieć takiego przyjaciela. ;)
Ja sama nie wiem, czy wolę Davissę, czy Ashissę, także trochę rozumiem Clarisse XD Ale tak trochę. Bo ona ma... ciężej.
No. Pozostaje mi czekać na kolejne cudo. ♥
Ojej, schlebiasz mi :)
UsuńNo cóż, ta przyjaźń jest oparta na prawdziwej. ;)
No... ja jako jej twórca też nie mam za fajnie, bo muszę wybrać za nią XD *powiedziała z nadzieją, że nie zabrzmiało to tak, jakby się żaliła, skarżyła itd.*
Już niebawem :>