
- A ty nie możesz? - Zawył. Poczułem jak krew mnie zalewa. - Dla twojej wiadomości - jestem zajęty.
- Wmawiaj mi - Żachnąłem. - Ciekawe, czym?!
- Swoją dziewczyną! - Wykrzyknął, drwiąc ze mnie. O nie! Nie ma tak! - Może ty też zaczniesz brać ze mnie przykład? Ale zaraz... Żałosny fakt. Ty nie masz dziewczyny! Lamo!
- Kto powiedział, że nie mam dziewczyny? - Zapytałem, nieco spokojniejszy.
- Tak? Jak ma na imię?
- Natalie. Nie znasz - Wyparowałem. No to wpadłeś, Montrose! Wpadłeś! Już po tobie!
Usiadłem na dębowym krześle i wpatrywałem się w kuchenny ekspres do kawy. Miałem za dużo do przemyślenia, a to nigdy nie było moją mocną stroną. Wolałem działać, niż rozpamiętywać. Bo to moja wrodzona pokora każe mi się buntować. I ten niepoprawny optymizm, który pomaga mi wybrnąć z wielu trudnych sytuacji. Ale czasami trzeba było siąść i się zastanowić.
- Miał rację - Mruknąłem pod nosem. - Kretyn ze mnie...
Stałem, oparty o ścianę i wpatrując się w Drakea, który siedział i maltretował wszystkie swoje palce.
- Czy coś się stało? – Zapytałem, na co podniósł szybko podniósł głowę, jakby odkrywając, że ktoś się mu przypatruje.
- Tak jakby – Odpowiedział smętnie. Przymrużyłem oczy.
- Tak jakby? – Podniosłem brwi i powtórzyłem to co mi powiedział.
- Tak, a co? – Zapytał, a ja spojrzałem na niego z politowaniem, po czym się uśmiechnął, ponieważ każdy wiedział, szczególnie on, że nienawidzę gdy ktoś odpowiada pytaniem na pytanie.
- Niech zgadnę, Emily? – Wyparowałem, chłopak potwierdził skinieniem głowy.
Sapnąłem gniewnie i pokręciłem głową.
- Koszmar z tymi babami! - Warknąłem.
Dobrze wiem, co czuje.
Już dziś się w coś wpakowałem, tak samo jak on. No i oczywiście, znowu będzie na mnie. Wielki, zły, okropny Oskar znów wyprowadził dziewczynę z równowagi, wkurzył, a ona...
Wstałem i wyszedłem na dwór, by zaczerpnąć powietrza. Idąc w stronę parku, znalazłem Nat siedzącą pod drzewem. Kolana miała podciągnęła pod brodę. Miała zbolałą minę. Gdy dziewczyna mnie usłyszała, obróciła twarz, lekko przestraszona, ale strach ustąpił mnie złości.
- Czego chcesz?! - Warknęła.
- Ktoś chyba ma zły dzień - Parsknąłem i dodałem:
- Nie powinnaś się sama włóczyć.
Prychnęła tylko gniewnie.
- Chodź, wracamy do Studio - Zarządziłem.
- Po co?! - Odwróciła wzrok i mocniej podciągnęła kolana.
Warknąłem zły.
Natalie spojrzała na mnie uważnie, jakby chciała odnaleźć w moich słowach kpinę, czy żart, czy coś w ten deseń.
Jednak nie znalazła nic.
Dziewczyna otworzyła usta i zamykała, nie wiedząc, co powiedzieć i powtarzając tę czynność. Uśmiechnąłem się na widok tego i przerywając milczenie, powiedziałem:
- Chodź, coś ci pokażę.
Podałem jej moją dłoń, a ona z wahaniem ją złapała.
W drodze szliśmy w milczeniu. Ale wcale mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie - cisza była kojąca i miła, idealna.
- Oskar, poczekaj - Powiedziała, zatrzymując się.
Podniosłem brew.- Zaraz zacznie się lekcja.
- Oj, tam - Odpowiedziałem z uśmiechem.
- Ale...
Niebieskooka nie dokończyła, bo zaniemówiła. Byliśmy na miejscu. Było widać wielu ludzi i spory kawałek parku, a w oddali morze.
- Przez jednego kretyna, który zmarnował kawałek twojego życia, nie wierzysz już w miłość?
SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.
O Boże! Dziękuję Ci za takie wspaniałe wydarzenia! Otalie Forever! Uwielbiam Cię człowieku, postawię Ci pomnik, założę Ci fanclub, zrobię WSZYSTKO! Dziękuję! <3
OdpowiedzUsuńTak się cieszę, że Oskarowi wreszcie udało się dotrzeć do Natalie i to wreszcie nabiera odpowiedniego, konkretnego kształtu. Mam na myśli ich miłość. Ah, jak ja cię uwielbiam człowieku! Dajesz mi powód do życia, naprawdę. :D
Pozdrawiam i szkoda, że tak krótki rozdział. ;_; Czuję niedosyt i czekam na więcej! No i życzę weny. :)
Ps: Czy ktoś ci kiedykolwiek mówił, że jesteś NIESAMOWITA? <3
UsuńPo pierwsze: Rozwalasz system. :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twoje opowiadania, naprawdę. Jak napisała moja poprzedniczka: tak, Otalie forever. <3
Nawet nie wiesz, jak mi się buzia śmiała, gdy przeczytałam, że Oskar powiedział bratu, że Nat jest jego dziewczyną.
Rozmowa z Drake'em... Tak, baby są okropne. Beznadziejne. Wiem.
No i oczywiście pogawędka z Natalie. Cieszę się, że próbują się zaprzyjaźnić, to wielki plus, zwłaszcza, kiedy Nat udaje niedostępną.
Czekam na kolejny. ;)
Cześć! ♥
OdpowiedzUsuńZ samego początku chciałabym Cię bardzo przeprosić, że zwlekałam z tym komentarzem, ale najpierw chciałam skomentować, potem Vielet dodała swój rozdział, potem nie miałam czasu, i dopiero teraz znalazłam chwilkę na skomentowanie tego krótkiego, jednakże cudownego rozdziału. Zacznijmy od rozmowy Oskara i Sama (tak się nazywa brat Oskara, jeśli mnie pamięć nie zawodzi, prawda?). Nie mogę, Oskar powiedział bratu, że Natalie to jego dziewczyna! No ale w końcu, niewiele mu do tego brakuje, jakby tak popatrzeć... Poza tym Sam się wszystkiego czepia, i przecież nie będzie sprawdzał, z kim O się spotyka, co nie? Następnie, zapewne w Stud!o, ten uciął sobie pogawędkę z Drake'em. Widocznie kłótnia z Emily źle na niego wpłynęła... Ale rozumiem go w pewnym sensie. Dziewczyny są mega wkurzające. Kolejną rzeczą była ta przesłodka konwersacja Oskara z Natalie. Naprawdę, uwielbiam ich razem! Są cudni. Chciałabym, żeby w najbliższym czasie Nat powiedziała Montrose'owi o swoich uczuciach do niego, to byłby mój szczyt marzeń, jednak zdaję sobie sprawę, że to prawdopodobnie nie nastąpi szybko. Cieszę się, że porozmawiali sobie o swoich zainteresowaniach, i ogólnie o sobie. Jestem pewna, że to ich do siebie zbliży(ło). Hm, chyba to już koniec mojej nudnej wypowiedzi, chciałabym jeszcze tylko dodać, że ubolewam nad tym, iż Twoje rozdziały są takie krótkie. Serio, czuję niedosyt, i chcę więcej, i więcej. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Proszę, niech będzie szybko! :)
Karola. ♥
Bardzo fajny rozdział, najbardziej podobała mi się rozmowa Oskara z bratem ;) Słodka była też jego rozmowa z Natalie, naprawdę, podoba mi się ta para. Czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuń