layout by wanilijowa

9.08.2014

Panna W. | Rozdział 5

          - Przez kretyna, który zmarnował kawałek twojego życia - zapytał, po chwili. - Nie wierzysz już w miłość?
Zamarłam. Pytanie chłopaka mnie zaskoczyło. I to bardzo!
- A czy jest inne wyjście? - odpowiedziałam szeptem, ledwie słyszalnie.
- Oczywiście, że tak - wymruczał i przybliżył się do mnie. Podniosłam brew i spojrzałam mu w oczy. - Zapomnieć.
- Zapomnieć - powtórzyłam. - Łatwiej jest coś powiedzieć, niż zrobić.
- To, aż tak boli? - zapytał.
- Moje wspomnienia wyryły się pamięci na zawsze. Żyją w tkankach mózgu, pod skórą, we krwi. Zwinięte w kłębek, drzemią w nieświadomości, do czasu, aż coś je zbudzi.
Oskar głęboko westchnął i powiedział:
- Chodź.
          Ruszył w stronę plaży, a ja zrobiłam to samo. Usiedliśmy na ziemi, przodem do błękitnej, półprzezroczystej, ciepłej wody. Dzień był pogodny, a piasek ciepły. Niewielkie fale, leniwie rozbijały się o brzeg, tworząc nikłe kłęby piany.
- Lepiej nie wracać do przeszłości - powiedział stanowczo, uderzył dłońmi o uda i wstał, a mój wzrok podążył za nim. - Lepiej uciekaj.
- Czemu? - zapytałam zdezorientowana. Oskar uśmiechnął się zadziornie. - O nie.
- O tak - uśmiechnął się szeroko, a ja zaczęłam uciekać. Cóż, codzienne bieganie się przydaje. Czasem.
          Po paru minutach - zmęczeni zmęczony - zatrzymaliśmy się obok jakiejś kawiarenki. Chichotając, spojrzałam na zachodzące słońce, świadczące o zbliżającym się wieczorze.
- Poddaję się - wydyszał.
- Już? - zachichotałam. - Zresztą, muszę się zbierać. Brat będzie się martwił.
- Odprowadzić cię? - zapytał. Pokręciłam głową.
- Nie musisz - powiedziałam. Pożegnałam się z nim, całując go w policzek i mówiąc ciche 'dziękuję'.


           - Natalie napisze piosenkę o Bradzie - powiedział nauczyciel, i spojrzałam na chłopaka. Wymieniliśmy się uprzejmymi spojrzeniami, a ja nie wiem, kiedy sobie to uświadamiam. Ale kiedy to do mnie dociera, nie cieszę się, wręcz odwrotnie - czuję, jak opuszczają mnie siły. Od wielu dni mam problemy z weną, jak i pisaniem, więc uświadomiłam sobie, że będę miała problem. Wybazgrałam coś. Następnie gwałtownym gestem, przekreśliłam napisane zdanie, po czym wyrwałam kartkę, zmięłam ją i oparłam głowę o rękę. Od dawna, zaczynałam pisać wiele razy, ale nie byłam zadowolona z żadnej wersji. Może nie powinnam próbować teraz, kiedy to za parę dni miał się odbyć ten durny bal!
            Przeniosłam wzrok na Clary, która też spojrzała na mnie i bezgłośnie powiedziała 'pomocy!'. Nie zazdrościłam jej - miała napisać piosenkę o Adelaide. Pokazując w piosence prawdziwą naturę dziewczyny, może narazić się na konflikt między nią, a Ade, a także nauczycielem.
            Zanim się obejrzałam, był koniec lekcji, która minęła w mgnieniu oka. Podeszłam do Kelsey, Emily i Clarissy, która gwałtownie gestykulowała rękami. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Już po mnie! - krzyknęła, zbulwersowana Clary. 
- Co się stało? - zapytałam.
- Clarissa się frustruje - odpowiedziała Emily z uśmiechem, uderzając ręką o biodro.
- Ej, później zaczniemy martwić się napisaniem piosenek - powiedziała stanowczo, Cass. - Nie zapominajcie o balu!
- Kelsey ma rację - powiedziała Lily. Jeszcze chwilę porozmawiałyśmy i każda ruszyła w swoją stronę. Jak zawsze - wracałam do domu z Clary.
               Przeniosłam wzrok na dziewczynę.
- Hej, co się dzieje? - zapytałam przyjaciółkę, krzyżując ręce na piersi. 
- Sama nie wiem - wydukała cicho. - Chyba... Chyba tęsknie za nim. Cholera! Jakie to trudne!
Westchnęłam cicho. 
- Chcesz o tym porozmawiać? - dopytywałam się. Cóż, czasami to pomaga, ale tym razem tylko kręci głową. Robi mi się słabo na myśl o tym, że nie mam pojęcia, jak jej pomóc. 
               Wyciągam ku niej ręce, a ona bez wahania rzuca się w moje objęcia. Do dziś od rozpoczęcia się roku szkolnego - nie rozmawiałyśmy szczerze z wyjątkiem paru, luźnych pogawędek.
- Myślałam, że coś czuje do mnie. A tu proszę! Ale ja byłam głupia! - wydukała dziewczyna. Głos zaczął się jej łamać, a na policzkach zaczęły, strużkami, spływać łzy.
- Och, Clary... 
- Ale dlaczego ja płaczę? Przecież. Przecież on był tylko przyjacielem. Nikim więcej. Chyba muszę zapomnieć - wyznała.
- Wiem, że pozbierać jest dziesięć razy trudniej, niż rozsypać* - zaczęłam. W pewnym momencie, przypomniały mi się słowa Oskara. - Ale lepiej nie wracać do przeszłości.
                 Dziewczyna pokręciła głową, jakby wszystko, co przeżyła się sprzeczało z tym, co powiedziałam. 
- Ale to boli - wyszlochała i sapnęła nerwowo. - Ale ja byłam głupia!
- Przestań. Nie mów tak - powiedziałam stanowczo. - Nie możesz się poddawać, nawet jeśli czujesz, że nie możesz iść dalej. 
Clarissa odetchnęła głęboko i spojrzała na sufit.
- Chyba masz rację - wydukała, po chwili.
- Musisz zrobić wszystko, by twoje myśli zmieniły tor.


                   Gdy rysowałam, moje ruchy były szybkie i zdecydowane. Wystarczało kilka zwinnych kresek, by na papierze pojawił się, gotowy do skoku, lampart. Plama złotawobrązowego, cętkowanego futra, kłów i pazurów, które przywodziły na myśl wściekłe cięcia. W rogu kartki przycupnęła przerażona gazela, która stojąc na ugiętych nogach, zbyt późno dostrzegła zbliżającego się drapieżnika.
                  Siedziałam w swoim pokoju, po turecku na łóżku, wpatrując się w ścianę. Czy się w nim zakochałam? Możliwe. Mimo to wypieram się tego uczucia, jakby było najgorszym z możliwych. Co mam zrobić? Jestem zdezorientowana.
                  Moje myśli były jedną, wielką rozsypanką.
                  A ja nigdy nie lubiłam układać puzzli.


* - mój kochany cytat z IŚ


[Anonimku, niedługo to będzie nasza tradycja. niedługo napiszę do Ciebie, by omówić przyszłość naszej, jakże szalonej parki. rozdział dość kiepski, o długość nie wspominając. ja i moja niska samoocena. rozdział dedykuję Kathy, która dziś ma śpiewać na ślubie ;D]

SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.

6 komentarzy:

  1. Ja tam nie musiałam czytać, bo czytałam, jak jeszcze nie wstawiłaś. ^.^ Takie specjalne traktowanie dla mnie. Już wcześniej ci mówiłam, jak bardzooo podoba mi się ten rozdział, więc nie wiem czy jest sens znowu o tym nawijać. I tu cię zaskoczę! Jest! No to...
    Dobrze już wiesz, że najbardziej podoba mi się moment, w którym Natalie rysuje. Jakiś... po prostu fajny jest ten moment. Jakoś mi przypadł do gustu. No i oczywiście... Otalie. ♥ CUDEŃKO. Napisałabym dłużej, ale musimy pisać tą rozmowę z Wiki na GG! Pa! Kocham! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj! ♥
    Muszę przyznać, że nie wiem z jakiego powodu, ale pisanie komentarzy wychodzi mi dzisiaj trochę gorzej, niż zazwyczaj, jednak postaram się coś długiego i sensownego wybazgrać. No więc może zacznę od samego, samiutkiego początku. Rozdział zaczyna się od rozmowy Natalie z Oskarem, oraz od ich (chyba) krótkiego pobytu na plaży. Bardzo liczyłabym, aby Nat zapomniała o swoim byłym chłopaku i o tym, jaką krzywdę jej zrobił, ale rozumiem ją i zdaję sobie sprawę, że to nie jest takie łatwe. Chciałabym również, żeby Oskar w małym stopniu pomógł jej zapomnieć o tym niemiłym incydencie, wtedy byłoby to mega słodkie. :) Aww, Price pocałowała Motrose'a w policzek! Widzę, że pisanie piosenek dla uczniów w ostatnim czasie to jakaś katorga. Miejmy nadzieję, że niedługo Nat będzie miała przypływ weny i coś kreatywnego wymyśli na temat Brada. :) No właśnie, bal! Nie mogę się go doczekać. Bardzo, ale to bardzo chciałabym, żeby Natalie poszła z Oskarem. To byłoby wspaniałe. :) Później ta rozmowa z Clarissą... Ja nadal nie mogę pojąć, jak David mógł ją tak potraktować. Z całego serca jej współczuję, naprawdę. D to palant, jednak mieć taką przyjaciółkę, jak Price, to skarb. Ostatnie dwa zdania są obłędne. Moje ulubione. Kochane i piękne. Chyba to tyle, czekam na najbliższy rozdział, który, mam nadzieję, że pojawi się szybko. :)
    Karola. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdy pisałam ten rozdział, zastanawiam się, czy nie kaleczę geografii. czy w Buenos Aires jest plaża? ;D

      może zapomni, muszę to przemyśleć.
      bardzo dziękuję!

      Usuń
  3. Nie umiem się niestety rozpisać jak np. Karolina, jednak coś napiszę.
    - Otalie, aww! Nie mogę uwierzyć, oni są taką słodką parą. Marzę, żeby byli razem.
    - Głupi David, pff. Nie lubię go. Zranił naszą kochaną Clary.
    - Nie wiedziałam, że Nat lubi rysować (pewnie nie doczytałam opisu...). Na pewno bardzo ładnie narysowała tego lamparta.
    Chyba to tyle. Wybacz, nie umiem się rozpisywać. Rozdział jak zwykle idealny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczytem moich marzeń jest Ashissa i Dremilia (?).
      też go nie lubię, piona!
      bardzo dziękuję :D

      Usuń