layout by wanilijowa

7.08.2014

Vicki | Rozdział 3

- Emm... Emily... - zająknęła się moja przyjaciółka Paula. - Nie przesadzasz trochę? - przekrzywiła głowę, co oznaczało u niej mam rację, ale nie będę ci tego mówić, bo chcę, żebyś sama się domyśliła. Westchnęłam głośno, po czym spojrzałam w sufit. Nawet nie zauważyłam, kiedy wszystkie ustawiłyśmy się do siedzenia w kółku, ale uznałam to za niesamowity pretekst do zmienienia tematu. Rzuciłam niemal zabójcze spojrzenie w stronę Isabelle. Siedziała cicho, bawiąc się swoimi wręcz czerwonymi włosami nawet nie zauważając, że dzięki mnie wszystkie dziewczyny zwróciły na nią uwagę. Położyłam dłonie na kolanach, po czym szykowałam się na szczerą rozmowę.
- Isabelle... - szepnęłam zaczynając moją przemowę, przez co rudowłosa podniosła głowę zdezorientowana uprzedzającą ciszą. Chłopcy, i nie tylko, mówili na nią Millerowa, ale jakoś mi to do niej nie pasowało. Nie lubiłam, gdy mnie się nazywało po nazwisku, więc również nie robiłam tego innym. Oczywiście, nie licząc tych idiotów, którzy uprzykrzali mi życie, ponieważ wtedy, mogłabym się na nich rzucić, gdyby była taka potrzeba, ale ja tutaj nie o tym. - Ja... Chciałam ci tylko powiedzieć, że miłość to uczucie bardzo, ale to bardzo dziwne, ale gdy się poczuje, że kogoś się kocha, to nie można tego zaprzepaścić. Trzeba brnąć w tą nieszczęsną dziurę zwaną dążeniem do celu, czyli w tym przypadku, miłości.
- Chcesz ją przekonać czy zniechęcić? - warknęła Madison, jej wierna przyjaciółka, a po minie Belli było widać, że ona nie wie co powiedzieć. Odgarnęłam włosy do tyłu, po czym spuściłam głowę.
- Może zmieńmy temat, co? - zaczęła pewnie Clarissa, więc wszystkie szybko przytaknęłyśmy głowami. - Zbliża się bal szkolny. Chciałabym, żeby to była przełomowa impreza, która na zawsze zapadnie nam w pamięci. Pamiętajcie, ta potańcówka jest już w piątek, czyli za pięć dni, więc proponuję, żebyśmy pojutrze umówiły się u którejś z nas, poszły do fryzjera i na zakupy, żeby każda kupiła sobie jakąś sukienkę, no i oczywiście biżuterię. Chyba nie zamierzacie pójść tam w podartych spodniach i w bluzce w jakieś niemodne, kolorowe plamy? - po tych słowach brunetki, wszystkie zaczęły szeptać, a ja tylko podrapałam się po głowie.
- Dlaczego, Clary? - zagadnęłam cicho. - Dobrze wiesz, że nienawidzę nosić sukienek i spódniczek, a tym bardziej...
- Obcasów, tak? - spytała Indila niemal szeptem. Przytaknęłam głową, a wszystkie dziewczyny się zaśmiały. No tak, przecież płeć piękna musi się wystroić... Wolałabym być chłopakiem, mogłabym się ubierać w miarę wygodnie i pokazałabym innym, że zagadanie do laski nie jest takie trudne.
- Emily, przecież możesz założyć trampki. - uśmiechnęła się delikatnie Isa, a ja zrobiłam wielkie oczy. Wcześniej się nie odzywała, w sumie nigdy nie słyszałam, żeby coś do mnie powiedziała. Wydawało mi się, że jestem straszna, no ale skoro się odważyła, to chyba aż tak źle nie jest.
- Ale... Ale... - zająknęła się Paula, a ja westchnęłam głośno. Spojrzałam na nią z wyrzutem, jednak jej to nie obchodziło, i ciągnęła swój monolog. - To jest bal, Emily! Nie wyobrażam sobie, żebyś założyła trampki i jakieś jeansy. Nie możesz raz, jedyny raz w swoim życiu ubrać się jak na kobietę przystało? Mam już dość, że ciągle...
- Dobra, dobra. - przerwałam jej nie chcąc słuchać jej niezadowolenia. - Założę sukienkę, ale wiedzcie, że pójdę na bal z tobą, bo nie mam z kim iść.
- A Dra... - zaczęła, ale gdy spojrzałam na nią morderczym wzrokiem, natychmiastowo się uciszyła. - Ktoś jeszcze nie ma z kim iść?
Na początku nikt się nie przyznał, ale po chwili ręce podniosła Isabelle. Zmierzyłam ją wzrokiem, jednak po chwili kiwnęłam głową.
- Dobra. To spotykamy się za dwa dni u mnie. - uśmiechnęłam się delikatnie, po czym zaczęłyśmy rozmawiać o chłopakach, szkole i innych rzeczach, o których zwykle rozmawiają dziewczyny. Ja tylko patrzyłam w okno, chcąc już spać. Byłam niezłym śpiochem, ale ja urządziłam tą pidżama party, więc głupio by było, gdybym nie uczestniczyła do końca.

Promienie słoneczne obudziły mnie już o siódmej rano. Zajęcia w szkole miałam dopiero od dziewiątej, jednak mimo to, chciałam się wcześniej przygotować. Dzisiaj był dla mnie wielki dzień, ponieważ to już rok od mojej przygody z piłką nożną. Dostałam wtedy pierwszy raz piłkę do nogi od mojej siostry. Niby, musiałam za to jej dać dwie moje stare maskotki, i kilka cukierków, ale było warto. Wykonałam najpotrzebniejsze, poranne czynności po czym nie chcąc budzić moich koleżanek, wzięłam torebkę i zarzuciłam ją na ramię, zostawiając na stole karteczkę, na której było napisane Jestem w Studiu, Lily. Chciałam wyjść z domu, ale zatrzymała mnie mama. Westchnęłam cicho.
- Zachowujesz się ostatnio bardzo dziwnie, Emily. - rzekła spuszczając głowę. - Musisz się wreszcie ogarnąć, a ja jestem zmuszona zabrać ci tą cholerną piłkę, która stwarza tyle problemów. Zajmujesz się muzyką, i warto o tym pamiętać! Dostaniesz ją za dwa tygodnie, a teraz idź już do szkoły. - zabierając mi piłkę wróciła do swojej sypialni szurając kapciami po podłodze. Próbowałam sobie wmówić, że dwa tygodnie to nie tak dużo, ale nie umiałam. Nie umiałam również powiedzieć mamie, że muzyka nie jest moim całym światem. Nie potrafiłam jej zranić. Wyszłam z domu próbując się uspokoić. Miałam nadzieję, że chociaż w szkole spotka mnie coś miłego. Przekroczyłam próg Studia21, w którym o dziwo były już wszyscy, nawet dziewczyny, które u mnie nocowały. Czy byłam aż tak zdezorientowana, że nie widziałam, jak wychodzą?
- Cześć, Lily. Wołałyśmy cię, jak rozmawiałaś z mamą, żebyś poszła z nami, ale chyba nie słyszałaś. - powiedziała cicho Kelsey, a ja kiwnęłam głową.
- Nie ma sprawy. - wymusiłam uśmiech i powolnym krokiem ruszyłam w stronę sali, gdzie miały odbyć się zajęcia z Pablo, które zresztą już dawno się zaczęły. Byłam spóźniona, a tak wcześnie wyszłam z mieszkania... Przynajmniej tak mi się wydawało.
- A Emily... Emily napisze piosenkę o Drake'u. - nauczyciel zerknął na mnie, a ja spojrzałam na niego zdezorientowana. Nie wiedziałam o co chodzi, ale zrozumiałam jedno... Miałam napisać o nim piosenkę, ale nie umiałam. - To tyle. Możecie już wychodzić. A Ty, Emily... Następnym razem postaraj się nie spóźnić.
Zmierzył mnie wzrokiem, a ja szeptem przeprosiłam profesora, po czym usiadłam na krześle. Co mogę napisać o nim? Próbowałam chodzić za nim, żeby mnie nie zauważył, by zobaczyć, jak się zachowuje, ale to co zobaczyłam, totalnie zbiło mnie z tropu. Nigdy nie był zadowolony, chodził smętnie po szkole, niemiło wyrażał się przy innych i ogólnie, chyba niefajnie jest przyjaźnić się z kimś takim.

- Stary - zaczął Ashallyn podchodząc do zdezorientowanego Collinsa. - Emily ma napisać o tobie piosenkę, a jak będziesz się tak zachowywał, to Pablo jej tego nie zaliczy. Spróbuj się zachowywać normalnie, w miarę dobrze, i traktuj innych z dystansem.
Schowałam się za ścianą, nie chcąc, żeby mnie zauważyli.
- Nie wtrącaj się. - burknął pod nosem. - Zachowuję się tak, jak się zachowuję, i jeśli nie potrafisz tego zaakceptować, to już twój problem.
- Wiesz, Drake, mógłbyś się postawić na miejscu Lily. Pokłóciła się z tobą, a musi napisać o tobie piosenkę. Ty musisz pisać o Oskarze, więc nie masz większych problemów. Ogarnij się wreszcie, i okaż trochę wsparcia.
- Powodzenia, David będzie pisał o tobie piosenkę i ciągle za tobą łaził. - prychnął zmieniając temat, po czym odszedł zażenowany. Odgarnęłam włosy do tyłu, i podeszłam do Tennanta.
- Emm... Dziękuję. - mruknęłam.
- Dla przyjaciół wszystko. - klepnął mnie po ramieniu, po czym z szerokim uśmiechem na twarzy, odszedł pędząc w stronę Clarissy. Westchnęłam cicho. Nie wiedziałam czy lepiej myśleć o piosence, czy o nadchodzącym balu, bo obie rzeczy były dla mnie katorgą, jednak bal był za cztery dni, a ja musiałam się przygotować. Na napisanie piosenki było więcej czasu, więc odstawiłam to na później. I tak będę miała więcej czasu, w końcu nie będę już całymi dniami ganiała za piłką.
- Jak ci idzie piosenka? - głos mojej przyjaciółki z każdym dniem coraz bardziej mnie denerwuje.
- Paula, zajmę się piosenkę później. Chcę na razie pomyśleć o balu. - odpowiedziałam, gdy zadzwonił mi telefon. Mama. - Wybacz na chwilę.
Odebrałam połączenie, gdy usłyszałam słowa mamy jutro wychodzę, zajmij się swoją siostrą. Rozłączyła się od razu, nie chcąc słuchać moich sprzeciwień. Przecież tego dnia miałam iść z dziewczynami na zakupy! No cóż, chyba będą musiały zrobić to beze mnie.
- Co jest?
- Powiedz dziewczynom, że jutro nie pójdę z nimi na zakupy. Bawcie się dobrze. - wymusiłam uśmiech, po czym nie czekając na odpowiedź, wybiegłam ze szkoły. Po kilkunastu minutach znalazłam się w domu, gdzie zastałam przygnębioną siostrę.

- Co się stało, malutka? - spytałam cicho.
- Mama powiedziała, że jutro zostaję z tobą... Gorzej być nie mogło.
Chciałam udowodnić Evie, że ze mną może być fajnie, więc obiecałam jej, że jutro zabiorę ją na zakupy. Przy okazji coś kupię na ten przeklęty bal.

Następnego dnia ciągle trzeszczała mi nad uchem moja siostra. Była tak podekscytowana, że już wzięła misia i stała przy drzwiach od piątej rano. Mama wyszła w nocy, więc miałam ją na głowie.
- Dobra, dobra. Chodźmy już, bo jeszcze chwila, i zwariuję przez ciebie. - powiedziałam, i wkładając niezłą gotówkę, którą sobie uzbierałam przez parę lat, do torebki, wyszłyśmy z domu. - Gdzie chcesz iść?
- Do najbliższego centrum handlowego! Są tam mega sklepy! I dużo cukierków! I soczków!
- Ok... Ale wiedz, że za dużo słodyczy, to nie zdrowo. Kupię ci jednego lizaka, i ani słowa więcej. - uciszyłam tymi słowami dziewczynkę, po czym ruszyłyśmy w stronę umówionego miejsca. W tym miejscu z dziewczynami miałyśmy robić zakupy, ale wiem, że Eva będzie się nudziła, więc spędzę ten czas z nią.
- Tutaj! Tutaj! - wskazała na sklep z ubraniami, a ja westchnęłam cicho. Kiwnęłam głową, bo inaczej, kłóciłabym się z nią przez cały dzień. Weszłyśmy do niego, było w nim pusto, ale trzeba było przyznać, że ta odzież była nieziemsko piękna. - Co kupujemy?
- Hm... Ja chciałabym jakiś t-shirt, ale obiecałam koleżankom, że ubiorę się w jakąś ładną sukienkę. - uśmiechnęłam się delikatnie, a ta wskazała od razu na jakąś różową sukienkę z diamencikami i nalegała, żebym ją kupiła. - Nie rób sobie ze mnie jaj, Eva! Nigdy bym czegoś takiego nie włożyła. Różowy do mnie nie pasuje.
- A ta? - pokazywała palcem na podobną sukienkę, tyle, że koloru fioletowego. Potrząsnęłam głową przeciwnie.
- Fioletowy, różowy, kremowy nie wchodzą w grę. Ewentualnie turkusowy. - zachichotałam nie widząc tu żadnej sukienki tego koloru, jednak dziewczynka pociągnęła mnie na koniec sklepu. Znalazła taką sukienkę... Masakra. Eh. Ale ona chyba była najładniejsza z tych wszystkich.
- Dobra, przymierzę, jeśli będzie pasowała, kupię. 

Była idealna. Przejrzałam się w lustrze, pasowała jak ulał. To była sukienka, a ja sukienek nie lubiłam, jednak można było powiedzieć, że była nawet ładna. Brylanty, czy diamenty, nie wiem co tam było, były niesamowite, pasowały do koloru, z tyłu był suwak, a z przodu mała kokardka turkusowego koloru.
- I jak?
- Ładniejsza była różowa... Ale nawet, gdyby nie ta twoja figura. - przytuliła swojego misia.
- Chwila, to nie ja tu wcinam słodycze na potęgę.

[Chciałabym dedykować rozdział Avery i Jarkowi K. Powiedziałam trochę za dużo, czego teraz bardzo żałuję. Przepraszam.]

11 komentarzy:

  1. jeju.
    nie mam pojęcia, co o tym myśleć. Emily ma napisać piosenkę o osobie, z którą się pokłóciła. z jednej strony to dobrze, lecz z drugiej to przekleństwo. serio.

    o, zakupy. podsunęłaś mi pomysł na rozdział. mogę użyć, prawda?
    w rozdziałach podajesz wszystko porcjami, co potęguje mój niedosyt, ale na przestrzeni trzech rozdziałów, nie umiem wywnioskować, czy mi to przeszkadza, czy nie.
    rozdział mi się bardzo podobał. masz bardzo przyjemny styl pisania.

    ,,Powiedziałam trochę za dużo, czego teraz bardzo żałuję. Przepraszam.''
    co się stało?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możesz. To zaszczyt, że Panna W. użyje tego pomysłu. :D
      Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa. :)
      Jeśli chodzi o ostatnie pytanie, pokłóciłam się z dwójką moich najlepszych przyjaciół - Avery i Jarkiem...

      Usuń
    2. och, przestań!
      zaszczyt... pfff...
      będzie dobrze. musi być.

      Usuń
  2. Najbardziej chyba podobał mi się wątek o zakupach Emily z Evą. Bardzo humorystyczny ;) Podoba mi się też to, jak Ash chciał przemówić Drake'owi do rozumu, i nazwał Lily swoją przyjaciółką. Czekam na next i - przyzwyczaiłem się, że inni uwielbiają mi mówić przykrość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Ile razy mogę Cię przepraszać? Naprawdę jest mi przykro.

      Usuń
  3. Rozdział bardzo mi się podobał. Miło się go czyta. Lubię tę lekkość w twoich opowiadaniach. Cóż tu więcej powiedzieć? Nie mogę się doczekać dalszych przygód Emily i... to chyba tyle. Szczerze, to nie mam nic ciekawego do powiedzenia.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Saludos!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć! ♥
    Może zacznę od samego początku. Emily zaczyna unikać tematu Drake'a, co po części jest dobre (nie musi wspominać chłopaka w zielonej piżamce w gwiazdki), jednak z drugiej strony, jest w nim zakochana, i trudno jest jej w jednej chwili wyrzucić go z pamięci, natomiast jej koleżanki w sumie tego nie ułatwiają. Następnie Lily chce porozmawiać z Isabelle, ale jej miłość jest tak pogmatwana, że nie umie dać odpowiedniej rady dziewczynie, za co dostaje pewnego rodzaju ochrzan, od jej przyjaciółki, Madison. W sumie, Maddie ma trochę racji, ponieważ Isa powinna się otworzyć do Christophera, chociaż to nie jest takie łatwe z powodu jej nieśmiałości. A więc potem, Clarissa opowiada o nadchodzącym balu. Muszę przyznać, że bal, to ostatnio najbardziej interesująca tematyka przyszłych rozdziałów. Clary zapowiada, a właściwie proponuje wspólny wypad na zakupy. Wszystkie dziewczyny się zgadzają, chociaż Rose trochę protestuje broniąc się, że to nie jest jej styl. Paula panikuje, że ta mogłaby chociaż raz ubrać się jak na kobietę przystało, po czym blondynka zgadza się założyć sukienkę. W tym momencie zaczynają plotkować, po czym kładą się spać (chyba raczej piszę tu streszczenie, niż komentarz, więc postaram się napisać coś bardziej normalnego). Następnego ranka ta dowiaduje się, że musi napisać piosenkę o Drake'u. Według mnie, ten postępuje wrednie wobec blondynki, ale cieszę się, że Ash wkroczył do akcji. Może nie do końca przemówił mu do rozumu, jednak zawsze coś. Ashallyn i Emily jako przyjaciele? To mi się podoba! No i kolejna rzecz. Najlepszy tekst Evy: "Mama powiedziała, że jutro zostaję z tobą... Gorzej być nie mogło". No po prostu rozwaliła mnie! :D Cieszę się, że Lily wybrała sukienkę, chociaż to. Może Drake zauroczy się nią na balu, i zaprosi do tańca? Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością.
    Karola. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa, miło, że starasz się i piszesz takie długie komentarze (ja takich nie umiem) :D

      Usuń
  5. Szybko i przyjemnie mi się czytało :) Bardzo fajny rozdział. Emily pisze piosenke o Drake'u? No proszę... Musi się zmusić, co z tego, że są skłóceni.
    Ech, ja tak szybko i w skrócie, podobało mi się, czekam na kolejny :p
    I na pewno pogodzisz się z Avery i Jarkiem, ja to wiem. Wybaczą.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń