layout by wanilijowa

22.07.2014

Kathy | Rozdział 1



Stoję za kulisami. Tak, moje marzenia w końcu się spełniły. Wyjechałam w swoją pierwszą trasę koncertową.
- Kelsey, masz pięć sekund- usłyszałam głos menadżera.
Wzięłam do ręki mikrofon, stanęłam na schodkach.
Usłyszałam muzykę, zaczęłam śpiewać i weszłam na scenę.

Turned my back to the door
Feel so much better now
Don't even try any more
Nothing left to lose
There's a voice that's in the air saying "don't look back, nowhere"
There's a voice that's always there

And I'll never be quite the same as I was before this
Part of you still remains though it's out of focus
You're just somewhere that I've been
And I won't go back again
You're just somewhere that I've been…


-Kelsey- poczułam szarpnięcie na swoim ramieniu.
Spojrzałam na moją przyjaciółkę pytającym wzrokiem.
- Masz zaśpiewać- wyszeptała i wskazała głową na scenę.
Co to, to nie. Ja nie zamierzam śpiewać. Nie publicznie. Nie przed klasą. Nie przed nauczycielem
- Santiago- usłyszałam głos Pablo-  Twoja kolej.
Przełknęłam głośno ślinę. Wstałam z krzesełka i weszłam na scenę.
Usłyszałam muzykę do piosenki. Zaczęłam niepewnie śpiewać.

It's the boy you never told I like you
It's the girl you let get away

-Ja nie mogę- powiedziałam.
Zbiegłam ze sceny, a następnie wybiegłam z klasy.
                Wyszłam przed budynek.
Dlaczego muszę śpiewać, nawet jeśli tego nie chcę? Mam lęk przed śpiewaniem publicznie ale w taki sposób nie zamierzam go pokonać.
Usiadłam na murku tuż przy ogrodzeniu.
- Kelsey!- usłyszałam głos.
Podniosłam głowę, zobaczyłam obok siebie Eddiego. Jego mi tu tylko brakowało.
- Dlaczego wybiegłaś?- zapytał.
Tak, to najgorsze. Zna mnie od piaskownicy a mimo to nadal uwielbia udawać, że o niczym nie wie.
- Nie udawaj- szepnęłam.
Zaśmiał się pod nosem, zajął miejsce koło mnie.
- Musisz próbować, kiedyś Ci się uda
- Ale ja nie chce. Wiem, że jeśli chcę śpiewać powinnam to zrobić. Powinnam pokonać swój lęk, ale nie oszukujmy się… nigdy mi się nie uda- wyszeptałam ostatnie słowa łamliwym głosem
- Ej… nie płacz- przytulił mnie do siebie- Wstawaj, wiem co Ci pomoże
Wstaliśmy w tym samym czasie.
- Koszykówka?- zapytałam



- Jasne- przytaknął.
                Weszliśmy z piłką na boisko.
-  Jeden na jednego?- zapytałam
- Z Tobą boję się grać Kels.
- Może powinnam iść do szkoły sportowej? W końcu nie mam tremy przed bieganiem- zaśmiałam się.



[ Tak wiem co powiecie… badziewie. Ale odwykłam od pisania pierwszoosobowo. Takie czasy xd Ale w końcu coś napisałam i brawa dla mnie :P Rozdział dedykuję Karolce, jeśli to czyta.]

6 komentarzy:

  1. To było takie krótkie... dlaczego, ja się pytam, dlaczego?!
    To było S-U-P-E-R ale krótkie i długo się czekało. :D
    Mrrrr, nasza kochana Karolka <33 XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się że jest i krótki xd
      Dzięki za kam :D

      Usuń
  2. my chyba naprawdę się nie zrozumiałyśmy. naprawdę, niedługo, będę Wam kazała się zastanawiać, kim będzie osoba, która da Wam w twarz?! każdej po kolei.

    badziewie? ja Ci tu dam badziewie! bardzo, bardzo podoba mi się ten rozdział!
    już widać chemię, pomiędzy tą dwójką. x3

    Karolka, ach, lepiej, żeby się tutaj się nie pojawiała. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest świetny, ale taki strasznie krótki :c
    Pozostaje mi czekać na następny. Liczę, że będzie choć troszkę dłuższy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za dedykację. :* Ale jeszcze raz proszę o potwierdzenie związku Panny W. i Jarka K.!
    Karolka :)
    PS: Tak, to dla jaj XD Hahahahhaahahah

    OdpowiedzUsuń
  5. Oho! Witamy w zespole. *** Tak officjalnie :D
    Bardzo podoba mi się postać Kelsey, ktoś kiedyś będzie musiał pomóc się jej otworzyć xD ^^
    Jak zawsze, jestem ciekawa na dalszy rozwój akcji i chemię tej dwójki, aczkolwiek teraz czuje największy niedosyt z już istniejących.
    NEXT!

    OdpowiedzUsuń