layout by wanilijowa

5.07.2014

Vicki | Rozdział 1


Ten dzień był wyjątkowo nieudany, jeśli chodzi o mnie. Czułam, że dopada mnie depresja, a to było praktycznie niemożliwe, bo każdy kto mnie znał, a mówię tu między innymi o Pauli i Clary, z którymi się przyjaźniłam, wiedział, że ja zawsze, ale to zawsze, miałam uśmiech wymalowany na twarzy. Możliwe, że wtedy pogoda mnie przytłoczyła, bo w końcu kto lubi patrzeć przez okno na krople, które powoli spadają na chodnik, a biedne psiaki mokną? Tak, ja kocham psy. Bardzo. Ale chyba troszkę zboczyłam z tematu. Wracając - ten dzień był do kitu.
Wcale nie miałam zamiaru siedzieć w domu i cały dzień użalać się nas sobą, więc wzięłam piłkę od piłki nożnej i wyszłam na dwór. Ze względu beznadziejnych, jak już wspominałam, warunków atmosferycznych, zaczęłam biec w kierunku szkoły muzycznej, Studia 21, do której uczęszczałam niedługo, ponieważ tylko tydzień. Cała mokra wpadłam do korytarza przepełnionego nastolatkami, którzy albo tańczyli, albo coś śpiewali, lub nawet niektórzy grali na gitarze. Ja, jak zwykle, postanowiłam się wyróżnić, położyłam piłkę na ziemi, po czym moja noga powędrowała na czarno-białą, ważną część do sportu, ale mi się wyślizgnęła dość mocno, ponieważ widziałam tylko jak jakiś chłopak jęczy z bólu, ponieważ jakaś piłka trafiła go w czułe miejsce. Ups! Mówiłam już, że nienawidzę deszczu?
Podbiegłam błyskawicznie do bruneta, który miał charakterystyczny look w postaci włosów postawionych na grzywkę do góry, w charakterze serdecznych przeprosin z mojej strony, ale po chwili podeszła do nas Clarissa. Doskonale wiedziałam, że była zakochana w Davidzie, więc rzuciłam krótkie "przepraszam" i odeszłam puszczając oczko mojej przyjaciółce.
Miałam wejść do sali muzycznej oczekując na lekcję z profesorem Beto, gdy zatrzymał mnie Gregorio. Już wystarczająco się na nim poznałam i wiedziałam, że mam kłopoty. Gdzie on wszystkich podgląda, co? Boję się go.
- Co robi tu ta piłka, młoda panno? - mężczyzna wskazał na piłkę, którą trzymałam w ręce, szybko mi ją zabierając. Jeśli ktoś mi zabiera piłkę, lub coś związanego ze sportem, od razu trafia na moją czarną listę.
- Przed chwilą była w mojej ręce, a teraz pan ją trzyma nie wiedząc nawet, do czego służy. - odpowiedziałam oschle. Może trochę ostro zareagowałam, ale miałam taki charakter. - Przepraszam bardzo, ale skoro jakiś chłopak używał tutaj skrzypiec jak sanek na zimę, to o czym my tu w ogóle rozmawiamy?
Widać było, że pięćdziesięciolatek, bo na pewno nie był młodszy, nie miał pojęcia co powiedzieć. Zabrałam mu szybko piłkę z rąk po czym odeszłam z kpiącym uśmieszkiem. Moje nogi prędko powędrowały w stronę sali muzycznej, gdzie miały odbyć się lekcje nauki gry na instrumencie. Usiadłam na krześle i schowałam piłkę pod siedzenie oczekując na nauczyciela, gdy zauważyłam, że ktoś kładzie mi rękę na ramieniu. Drake. Trzymał piłkę w swojej dłoni. Czy na serio nikt nie może sobie takiej kupić w sklepie sportowym?!
- Co ty, Gregorio? Moja piłka, moja władza. - burknęłam.
- Spokojnie, kochana... - westchnął cicho siadając koło mnie. - Oboje dobrze wiemy, że to twoja mama zawsze chciała być piosenkarką i to ona namówiła cię na Studio. Czy nie wolałabyś przypadkiem iść do szkoły sportowej?
Jejku, on mnie za dobrze znał. Doskonale wiedział co chcę, i czego pragnę. Wiedział, że muzyka nie jest dla mnie. Może umiałam potańczyć do paru piosenek, ale Gregorio na pewno nie nazwałby tego krokami tanecznymi. Westchnęłam cicho drapiąc się po głowie, ale po chwili przerwałam tą niezręczną ciszę.
- O to samo mogę również zapytać ciebie. - mruknęłam.
- Ale moją pasją jest muzyka, nie sport. To, że jestem chłopakiem to nie znaczy, że uwielbiam wszystkie sporty. Oczywiście, lubię czasem sobie pograć w piłkę nożną, ale nie non stop. A ty... - w tym momencie spojrzał mi w oczy, a ja w nich coś zobaczyłam. Tak jakby... Miłość? Nie, to niemożliwe. Emily Rose nie wie co to miłość. - Nie mówię tego z zazdrości, tylko jestem szczery. Zasługujesz na coś więcej, niż muzyka z przymusu.
Wzięłam głęboki oddech zbijając wzrok w ziemię. Collins nie rozumiał, że zrobię wielką przykrość mojej mamie wypisując się ze studia. W pewnym sensie, ta szkoła to była cząstka mnie, pomijając nieznośnego Gregoria, który mnie nienawidził i niektóre puste laleczki, które tylko malowały sobie paznokcie. Czułam, że muzyka jest częścią mnie.
- Drake... Beto już przyszedł, zaczynam lekcje. Odejdź. - odpowiedziałam o dziwo spokojnie, wyrwałam mu piłkę z rąk i westchnęłam cicho.
Gdy chłopak wyszedł z sali, nie mogłam przestać myśleć o tym, co mi przed chwilą powiedział. Nie słuchałam nawet nauczyciela, bo miałam tego wszystkiego dosyć. To nie jego sprawa, co zrobię ze swoim życiem! Po lekcji wybiegłam z klasy i usiadłam na ławce przed studiem. Zakryłam twarz dłońmi. Usłyszałam głos Pauli, jak rozmawiała z Veronicą, że się o mnie martwi. Niepotrzebnie! Ze mną jest wszystko w porządku i nie rozumiem, o co wszystkim chodzi. Wzięłam do ręki piłkę i znów położyłam ją na ziemi. Jestem przed studio, a nie w nim, więc teraz nauczyciel tańca nie może mi nic zrobić. Byłam zdenerwowana tym, że wszyscy mają mi coś za złe, a do tego ta okropna pogoda... Kopnęłam piłkę najmocniej jak potrafiłam, trafiłaby ona znów jakiegoś kolesia, gdyby nie Drake. Zatrzymał piłkę swoją nogą. Westchnęłam cicho, biorąc niesforny kosmyk blondwłosów za ucho.
- Może meczyk? - usłyszałam jego słowa, a uśmiech na mojej twarzy pojawił się natychmiastowo. Co jak co, ale on był chyba jedyną osobą, która tratowała moje hobby, czyli sport, poważnie.
- Z tobą, zawsze. - puściłam mu oczko klepiąc go po ramieniu, po czym odbiegłam w drugą stronę czekając, aż ten poda mi moją ukochaną piłeczkę. Graliśmy tak godzinę, a z czasem gra rozwijała się coraz bardziej. Po równej godzinie zegarowej stwierdziłam, że muszę iść do domu.
- Może cię odprowadzić? - zaproponował, ale ja stanowczo odmówiłam kręcąc przecząco głową. W końcu byłam już umówiona, a nie mogłam wystawić przyjaciółki!
- Wybacz, Drake, ale obiecałam Clarissie, że pójdziemy razem. Jednak jutro... Bardzo chętnie. - posłałam mu delikatny uśmiech, po czym muskając delikatnie jego policzek, odeszłam w stronę miejsca, gdzie byłam umówiona razem z Clary.
Gdy już doszłam do swojego domu, rzuciłam się wykończona na łóżko, po czym wyjęłam z kieszeni komórkę i wcisnęłam opcję "notatnik". Niektórzy woleli pisać w pamiętniku, ale ja byłam ta bardziej nowoczesna.
"Kochany notatniczku!
Ta sportowa chłopczyca chyba się zakochała... Drake. To on ciągle krąży w moich myślach i nie wiem jak go stamtąd uwolnić. Oczywiście mu tego nie powiem, zniszczyłabym swoją reputację! Eh, to wszystko jest bardzo trudne..."

Następnego dnia, od razu gdy zwinęłam się z trudem z łóżka i wykonałam wszystkie potrzebne poranne czynności usiadłam na chwilę przy biurku. Zamknęłam oczy i zaczęłam sobie wyobrażać, co by było, gdybyśmy Drake i ja naprawdę byli parą. Po chwili tych przemyśleń wzdrygnęłam się, i wyjmując telefon komórkowy z kieszeni spojrzałam na ekran. "7 nieodebranych połączeń od: Drake Collins". Miałam właśnie wybrać jego numer, by wyjaśnić z nim, co miało znaczyć to wydzwanianie do mnie wcześnie rano, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Mama wyszła do pracy, a siostra do przedszkola, więc zbiegłam na dół i dzięki klamce otworzyłam drzwi, gdzie zastałam Clarissę.
- Wiesz o tym, że miałyśmy się spotkać pół godziny temu przed szkołą? - niemal wrzasnęła na mnie, a ja spojrzałam na zegarek. To już ta godzina?
- Prze... Przepraszam, po prostu miałam coś ważnego do załatwienia. - podrapałam się po głowie.
- Jesteś w nim zakochana. - rzekła stanowczo. - Nie grasz z byle kim w piłkę nożną, nie zauważyłaś? Coś musi między wami być, skoro zgodziłaś się na ten mini mecz. Przecież wiadomo, że ze mną na przykład byś nie zagrała, nie?
- Clary, przesadzasz... Po prostu ty nie przepadasz za sportem, twoją pasją jest muzyka. - wymusiłam delikatny uśmiech, ale długowłosa brunetka mi przerwała.
- On też nie lubi sportu. On kocha muzykę, a nie sport, Lily. Jestem twoją przyjaciółką, czemu nie chcesz się przyznać? Nie wypaplam nikomu, nie jestem taka. - szepnęła udając smutną, choć wiedziałam, że chciała ze mnie wyciągnąć prawdę. Westchnęłam cicho i zarzuciłam torebkę na ramię.
- Musimy już iść na zajęcia... Gregorio nie będzie zadowolony, jeśli się spóźnimy. - wbiłam swój wzrok w ziemię, a po chwili wyszłyśmy z mojego mieszkania. Zamknęłam kluczem drzwi i ruszyłam w stronę studia.
Rozmowa z przyjaciółką trochę mnie speszyła, ale przecież nie mogłam jej powiedzieć prawdy. Nikomu nie mogłam jej powiedzieć. Tylko mój notatniczek mógł dotrzymać tajemnicy. Weszłam wolnym, aczkolwiek pewnym krokiem do holu szkolnego z szerokim uśmiechem na twarzy, nie to co wczoraj. Tego dnia było słonecznie, a to wielki plus ode mnie, ponieważ mogę spokojnie wyjść na dwór i pograć z moją kochaną piłeczką.
Wzięłam do ręki gitarę i zaczęłam brzdąkać poszczególne dźwięki, a wokół mnie z czasem zrobiło się wielkie widowisko, ponieważ wyszła z tego całkiem niezła melodia.
- Ten blondyn jest chętny do podrzucenia ci słów. Wyjdzie świetna piosenka! - powiedziała mi na ucho Paula wskazując na Drake'a. Ścisnęłam dłonie w pięści z chęcią uderzenia kogoś.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY DO SKOMENTOWANIA.

15 komentarzy:

  1. Omomomom <33
    Ty wiesz, że to było wspaniałe. Uwielbiam postać Emily, taka buntowniczka. :) Nie mogę się doczekać jak to będzie z Drakiem i jak ich relację opisze Jarek ;)
    PS: Wybacz, że krótko ale dzisiaj nie mam weny do komentowania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją lubię, haha.
      Ty nie możesz się doczekać, a ja się boję, co on tam wymyśli. :D
      Jasne, dzięki w ogóle za komentarz. :)

      Usuń
  2. Podoba mi się, świetnie opisałaś postać Drake'a, tak, jak to sobie wyobrażałem. Poza tym jestem ciekawy jak rozwiniesz relację jego i Emily. Może połączy ich sport, a może Lily zrozumie, że muzyka to jej życie? Super wątek z Gregorio i z "notatniczkiem" :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się mogę podpisać tylko pod słowami osób powyżej.
    Bardzo podobał mi się ten rozdział. Powinniśmy założyć FC: "Wszyscy kochają Gregoria" > Widzę, że chyba tylko ja piszę do bani :D <
    Bardzo jestem ciekawa dalszych relacji pomiędzy Drake'm, oraz pomiędzy "wewnętrznymi" rozterkami pomiędzy muzyką a sportem.
    Ściskam ciepło ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, wpisałam odpowiedź nie w to okienko. :C
      Odpisałam niżej, wybacz. :)

      Usuń
  4. Co do Gregoria - on rządzi. XD
    Bardzo, bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faza na Gregorio ♥
    Drake i Emily. A to ciekawe! Lubiąca sport buntowniczka i interesujący się muzyką blondasek. xd Ciekawe co z tego wyniknie. ;-)
    Bardzo fajnie czytało mi się ten rozdział.
    Życzę weny na kolejne rozdziały ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po tym rozdziale czuję taki niedosyt, którego nie potrafię opisać słowami, naprawdę.
    Jestem ciekawa relacji Drak'a oraz Emily <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ten niedosyt jest w pozytywnym znaczeniu :)
      Dziękuję bardzo <3

      Usuń
    2. oczywiście, że tak! :D

      Usuń
  7. Emily i Drake razem - abuagfuwegreiugire ♥
    Czemu mam wrażenie, że ktoś pewnego razu zabierze blondynce telefon i wejdzie w notatniczek, tym samym dowiadując się o uczuciu skrywanym do Collinsa? XD Te moje wymysły, ah. :)
    Co mogę powiedzieć? Po prostu genialne, serio. Teraz wyczekuję drugiego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń