layout by wanilijowa

4.07.2014

Bleerowa | Rozdział 1

"Zapowiada się (nie)dobrze"



     - A ty znów siedzisz! Pamiętaj że jutro idziesz do szkoły! Pani Brunhilda dzwoniła, twoja wychowawczyni i mówiła że wagarujesz! Jeszcze raz, a odbiorę Ci gitarę. – znów słyszałem ostrzegający głos swojej matki. Gdy tylko uszy rejestrowały jej marudzenie gotowało się we mnie. Miałem ochotę znów wybuchnąć i krzyknąć aby się uciszyła bo wiem co robię. Tym bardziej że nie powiedziałem jej iż zdawałem do Stud!a – szkoły muzycznej o której marzyłem. Mam szansę się rozwijać, spełnić marzenia. Ale nie wiem jak pogodzić dwie uczelnie… Pozostawię to losowi. – Bradley słyszysz mnie?! – słyszałem jej kroki w stronę mojego pokoju więc szybko zabrałem słuchawki i nałożyłem bluzę. Otworzyłem okno na oścież i wyszedłem przez ogród. Są pozytywy mieć sypialnie na parterze. Dziś pierwsze lekcje…

     Odbierając kluczyk do szafki podszedłem do niej. Była pomalowana na osłabiony błękit. Mała prostokątna karteczka na środku wskazywała na moją. „Bradley” szepnąłem do siebie swoje imię i wpakowałem tam torbę z potrzebnymi mi rzeczami. Zatrzasnąłem metalowe drzwiczki i spojrzałem na plan lekcji. Miałem za jakieś pięć minut zajęcia z Gregorio. Zmrużyłem oczy zastanawiając się kto to… Wreszcie sobie przypomniałem. To ten półłysy mężczyzna, z którym miałem styczność jak próbowałem coś w ogóle zagrać. Nie zdążyłem wbić swoje palce w klawisze, a ten już chciał mnie wygonić. No to nieźle. Może chociaż przy tańcu będzie spokojniejszy… Po Stud!u rozbrzmiał dźwięk dzwonka. „No to idziemy!” usłyszałem w głowie. Nagle ktoś wpadł na mnie, przyciskając przez chwilę moje ciało do metalowych szafek. Po chwili ta osoba otrząsła i odsunęła się ode mnie.
- Przepraszam… - szepnęła nieznajoma i zniknęła gdzieś w szatni. Odprowadziłem ją wzrokiem z delikatnie rozchylonymi ustami. Przełknąłem ślinę i zabierając strój, poszedłem się przebrać.
      Przyspieszony puls serca, postawa sztywna i wzrok śledzący tą łysą pałę. Czułem że drętwieje w tej pozycji. Gadał jak w wojsku, miał stanowczy i dominujący (?) głos. Przedstawił się z drwiącym uśmieszkiem, mówiąc że jesteśmy kolejnymi „nieudacznikami”. Ostrzegł że wyciśnie z nas ostatnią krople i nie ma taryfy ulgowej. Oznajmiając że zaraz przyjdzie kazał nam się rozgrzać. Drzwi za nim się zamknęły a chyba nie tylko ja odetchnąłem z ulgą. Niezbyt do tego przekonany stanąłem obok poręczy i rozciągałem mięśnie gdy zauważyłem dziewczynę która na mnie wpadła. Przy ćwiczeniach gadała raczej ze swoją koleżanką, ale mój wzrok utkwił tylko w szatynce. Jej przyjaciółka to zobaczyła i obie zerknęły na mnie. Kąciki ust lekko podniosły się do góry. Lecz szybko odeszły wzrokiem od mej osoby i powróciły spojrzeniami do siebie. Miałem zamiar podejść do nieznajomej, lecz zabrakło mi czasu.
- Zaczynamy! Ustawicie się. – odparł nauczyciel tańca wparowując do Sali. Odpuściłem sobie i stanąłem z tyłu. (…) Po chwili już powtarzaliśmy początek układu, który wymagał opanowania. Skupiałem się na krokach i szczegółach, lecz jakiś blondyn zbyt mocno wystawił lewą nogę przez co zrobiłem bolesny szpagat. Podniosłem się z tego ale ten cały Gregorio wszystko widzi! Piłeczką od tenisa uderzył w radio, które ucichło po sekundzie. Wszyscy stanęli zdziwieni, nie wiedząc co się dzieję. Ja biorąc głębsze oddechy stałem i śledziłem nauczyciela który mierzył mnie wzrokiem. – Imię? – wystrzelił z pytaniem. „Brad” wypłynęło ze mnie automatycznie. – Bradley… - wypowiedział moje pełne imię jak matka. – Możesz wykazać choć trochę zainteresowania w tym co się tu dzieje?! Masz dwie lewe nogi czy co? Nie obijaj się… Bo zginiesz. – wyszeptał zbliżając się znacząco z morderczym wzrokiem. – A teraz pokaż na środku kolegom, jak wyśmienitym tancerzem jesteś. – ironia wkradła się do jego głosu. Ponownie rzucił piłeczką o urządzenie, które po chwili wydało z siebie dźwięk. Niepewnie spojrzałem na niego. – Do dzieła! – czy On zawsze będzie krzyczał? Nieśmiało wstąpiłem do przodu a mężczyzna zaczął odliczać. – Uno, dos, tres… - moje serce biło szybciej. Bałem się że zrobię jakiś błąd i mnie wyśmieją, znów to głupie uczucie. Cholera! Dzwonek okazał się jednak zbawieniem. Widocznie zły dodał; - Udało Ci się… Koniec lekcji! – oznajmił i wyszedł. Przeczesałem palcami grzywkę i udałem się czym prędzej do szatni. (…) W trakcie przebierania do pomieszczenia weszła reszta chłopaków.
- Podpadłeś mu… - zaśmiał się ten blondas co sprawił że dostałem takowy opieprz. Nie zareagowałem na jego słowa. Podpiłem wody niegazowanej i ponownie poprawiłem grzywkę. – Uważaj, bo widać że ten koleś jest surowy. Jeszcze Cię pożre… - humor mu widocznie dopisywał. Przemilczałem odpowiedź. – Ej… Słyszysz? – lekko mnie popchnął ramieniem. Nałożywszy kaptur na głowę, przewieszając torbę wyszedłem. Schowałem wszystko w szafce i ponownie obczajając plan zauważyłem że teraz lekcja śpiewu. Ale miałem jeszcze z jakieś 15 minut więc poszedłem się przewietrzyć. Na murku przed uczelnią zobaczyłem tą dziewczynę. Kolejna próba podejścia…
- Hej. – zacząłem ale przeszkodził mi ten sam koleś.
- Siemeczka jestem D (di) ale dla ciebie pan D, wiesz możesz odejść bo przeszkadzasz. Tak? Dzięki. – pojawił się znikąd odpychając mnie trochę. – No cześć dziewczyny. – chciał zapewne podejść do nich i zasiąść koło jednej ale moja sprytna nóżka podstawiła mu haka. Wywalił się na kolana, brudząc je przy tym brunatną ziemią. „Ups!” zaśmiałem się w duszy widząc jego komiczną pozę. – Nie chciałbyś dostać czasem, co?! – stał już na swoich chudziutkich nóżkach, przyjmując groźną minę.
- Jakiś problem chłopcy? – do akcji wkroczył dyrektor Stud!a. – Hm? – spojrzał na nas a ja uśmiechając się pewnie odparłem po raz pierwszy w tej szkole.

- Wszystko w porządku, tylko kolega się troszkę ubrudził. – gdy trzeba jestem miły, przyjacielski, sympatyczny, uprzejmy i kulturalny ale nie dla takich typów. Wkurzają mnie tacy... Co poradzić? 
- Brad możesz na sekundę? - zapytał Pablo przy okazji. Skinąłem głową i poszedłem za nim do pokoju nauczycielskiego. Tam znajdował się tylko mężczyzna o kruczo-czarnych, kręconych włosach. Wyglądały jak siano. Robił coś przy ekspresie. Usiadłem, tak jak prosił mnie o to dyrektor. - Słuchaj, potrzebuję podpisu twojego rodzica/opiekuna. Miałem Ci to dać jeszcze po wiadomości że się dostałeś, ale akurat gdzieś zniknąłeś. - podsunął mi jakiś papier. - Tu...- wskazał palcem na puste pole. - Powinien być podpis twojej mamy. Tylko tyle. - czułem jak wszystko się powoli wymyka, a to dopiero początek. 
- Mmm... A jest to potrzebne? - modliłem się w duszy aby powiedział "nie". Bo jak namówię matkę aby podpisała się pod tym, jak nawet nie wie że tu chodzę? Że w ogóle brałem udział w egzaminie. 
- Tak, nie jesteś jeszcze pełnoletni, więc rozumiesz. Jest jakiś w tym problem? - nie chciałem wpychać go w ten temat dlatego zaprzeczyłem. Jeszcze mnie wyrzuci, czy coś. Na pewno nie zrozumie mojej sytuacji. Jak każdy w sumie dorosły.
- No dobrze. Postaram się przynieść jak najszybciej. - mówiłem przez zaciśnięte zęby, wgapiając się w kartkę. - Do widzenia. - pożegnałem się, zginając papier wpół. Westchnąłem ciężko czując kłopoty...
      Kolejne zajęcia minęły szybciej i bez stresu zbędnego. Poza tym Angie - nauczycielka śpiewu którą poznałem, zaoferowała mi dodatkowe lekcje. Gdyż mam problem z wydobywaniem z siebie głosu, czy coś w ten deseń. Zgodziłem się, tym bardziej że śpiew nie był moją mocną stroną. Była bardzo sympatyczna i pomocna, zupełne przeciwieństwo poprzedniej godziny. (...) Miałem zamiar zostać na dłużej lecz niestety moja kochana mateńka wydzwaniała co chwilę, ale nie chciałem ją martwić wyłączając komórkę. Obiecałem jej że zjawię się w domu, więc trzeba ruszyć tyłek w stronę mieszkania. Zamykałem swoją szafkę i napatoczył się Drake. 
- Szukasz kłopotów? - oparł się o ścianę z wyczekującą miną. - Nie zaczynaj na początku, sam nauczyciel mówił... Zginiesz. 
- To groźba? - zachichotałem odchodząc rozbawiony... - Mimo wszystko, zabawny jest. - spostrzegłem.
      A czego mogłem się spodziewać w domu? Opiernicz za cały świat. Nie było mnie jedynie 5 godzin, może mniej. Tak mało dzieli mnie od dorosłości, a nadal jestem traktowany jak sześcioletnie dziecko. Odstawiłem torbę w kuchni i zacząłem szperać w lodówce, słuchając wywodu matki. Łapiąc jakieś jabłko w ręce odwróciłem się zamykając drzwiczki i zdrętwiałem. Stałem jak osłupiały a źrenice mi się znacznie powiększyły.
- Co to jest?! - w dłoni trzymała dokument od Pabla... Niech to szlag...!

[Pierwszy rozdział w którym Brad już na końcu można tak powiedzieć ma przerąbane. Jak widzicie zapoznał już świetnego kolegę Drake'a i próbuję nawiązać kontakt z nieznajomą mu z imienia dziewczyną. Jak dalej się potoczy los Klerra? O Matyldo! Tyle pomysłów że na pewno coś ciekawego się znajdzie w następnym rozdziale. 
Pozderki ~ Blerr :) ]
SERDECZNIE ZACHĘCAMY DO SKOMENTOWANIA.

16 komentarzy:

  1. "To ten półłysy mężczyzna, z którym miałem styczność jak próbowałem coś w ogóle zagrać." & "Łysa pała" xD Już to kocham.
    W końcu ktoś napisał pierwszy rozdział - kompletnie nie wiedziałam, jak zacząć.
    Rozdział bardzo ciekawy. Masz lekki i przyjemny styl pisania, że aż się zdenerwowałam, że takie krótkie.
    Obstawiam, że dziewczyną jest Clarissa, ale to tylko przypuszczenia.

    Co do błędów - nie lubię ich wytykać, bo sama je robię, ale w pierwszym akapicie wcisnęłabym jeszcze kilka przecinków :3
    "Nie zaczynaj na początku, sam nauczyciel mówił... Zginiesz." - Zapowiada się ciekawie. Z niecierpliwością czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak zawsze myślę o Rodrigo gdy widzę go na ekranie. ;-D
      Też nie miałam pojęcia jak zacząć i miałam problem, czekałam aż ktoś doda pierwszy. Ale stwierdziłam że chyba nikt się nie ruszy. :-P
      Krótkie - aż się sama zdziwiłam, ale musiałam takie zakończenie dać.

      Wiem, wiem. Ale nie mam wyczucia do tych przecinków.
      Ogólnie dziękuję ;-)

      Usuń
  2. Ps. I taka mała literówka w drugim zdaniu: "PanI Brundhilda", albo "PanNa Brunhulda" ;) Ale wiadomo, pomyłki zdarzają się każdemu,a tu edytować też nie będzie tak łatwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, właśnie zauważyłam że wysłałam to niepoprawione. xd Ale kij z tym. Następnym razem będę uważać. ;-)

      Usuń
  3. Muszę przyznać, że postać Brada przypadła mi do gustu. ;)
    Jestem ciekawa jak potoczą się jego losy ze Studiem, relacje z Drake'em, i oczywiście - kim jest tajemnicza dziewczyna, z którą zderzył się przy szafkach.
    Określenie Gregoria - genialne. XD
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział Bleerowej, mam nadzieję, że to już niedługo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze :-D
      Drake nie raz się pojawi, namiesza, pobi... Znaczy no.
      Haha, cieszę się że bawi was choć trochę myśli Brada na temat nauczyciela tańca. ;-)
      A to czas pokaże. Ja też czekam na next. Ale mój umysł stwierdził że będę się obijać. ;-d

      Usuń
  4. Podoba mi się. Strasznie mnie ciekawi jak to rozwiniesz. I. Podoba mi się ich relacja.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to pora na jakiś mający jakikolwiek sens komentarz z mojej strony. No więc sama postać Bradley'a mnie zaintrygowała, miałam przeczucie, że zrobi szał. ;)
    Bardzo ciekawie zaczynasz i jestem niezmiernie ciekawa relacji Drake x Brad. Może zostaną przyjaciółmi? :) Któż to wie - tylko ty :D
    Czekam na następny rozdział. I tak mam o tyle dobrze, że mogę jako pierwsza go czytać. XD Hahahaha ;D
    A co do tej tajemniczej dziewczyny to stawiam na Primrose. Mogłaś chociaż troszeczkę opisać jej wygląd ;D
    Ale to oczywiście żarty, jak dla mnie wszystko jest G-E-N-I-A-L-N-E.
    Powodzenia przy dalszym pisaniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szał? Czy On zrobi szał? No sama nie wiem. Chyba że z Gregorio. ;-)
      Nawet ja tego nie wiem. Haha, działam spontanicznie więc pisze to co przyjdzie do mej główki.
      Mogłam. Ale specjalnie nie chciałam. Kto to będzie? No cóż, dowiecie się później. ;-)
      Dziękuję. :-)

      Usuń
  6. Myślę, że Brad będzie miał problemy z mamą i ze zdawaniem do studia, ale sądzę również, że w końcu przekona ją, by ta się zgodziła na naukę w szkole muzycznej. Jak również moi poprzednicy, jestem bardzo ciekawy relacji Bradleya i Drake'a, bo to jest tak zwana mieszanka wybuchowa, haha. :D No i oczywiście czekam na kolejny rozdział, by dowiedzieć się, kto jest tą tajemniczą dziewczyną. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahh, te matki. Podcinają skrzydła. xd
      Brad vs Drake ... Fight! :-D Jeszcze wiele scen z nimi będzie.

      Usuń
  7. Podoba mi się. :)
    Zaciekawił mnie. Zastanawiam się, kim może być ta dziewczyna, jak potoczy się relacja Drake'a i Brada, ta sytuacja z mamą...
    Pozostaje mi wyczekiwać na następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń