"Zapowiada się (nie)dobrze"
Odbierając kluczyk do szafki podszedłem do niej. Była pomalowana na
osłabiony błękit. Mała prostokątna karteczka na środku wskazywała na
moją. „Bradley” szepnąłem do siebie swoje imię i wpakowałem tam torbę z
potrzebnymi mi rzeczami. Zatrzasnąłem metalowe drzwiczki i spojrzałem na
plan lekcji. Miałem za jakieś pięć minut zajęcia z Gregorio. Zmrużyłem
oczy zastanawiając się kto to… Wreszcie sobie przypomniałem. To ten
półłysy mężczyzna, z którym miałem styczność jak próbowałem coś w ogóle
zagrać. Nie zdążyłem wbić swoje palce w klawisze, a ten już chciał mnie
wygonić. No to nieźle. Może chociaż przy tańcu będzie spokojniejszy… Po
Stud!u rozbrzmiał dźwięk dzwonka. „No to idziemy!” usłyszałem w głowie.
Nagle ktoś wpadł na mnie, przyciskając przez chwilę moje ciało do
metalowych szafek. Po chwili ta osoba otrząsła i odsunęła się ode mnie.
-
Przepraszam… - szepnęła nieznajoma i zniknęła gdzieś w szatni.
Odprowadziłem ją wzrokiem z delikatnie rozchylonymi ustami. Przełknąłem
ślinę i zabierając strój, poszedłem się przebrać.
Przyspieszony puls serca, postawa sztywna i wzrok śledzący tą łysą
pałę. Czułem że drętwieje w tej pozycji. Gadał jak w wojsku, miał
stanowczy i dominujący (?) głos. Przedstawił się z drwiącym uśmieszkiem,
mówiąc że jesteśmy kolejnymi „nieudacznikami”. Ostrzegł że wyciśnie z
nas ostatnią krople i nie ma taryfy ulgowej. Oznajmiając że zaraz
przyjdzie kazał nam się rozgrzać. Drzwi za nim się zamknęły a chyba nie
tylko ja odetchnąłem z ulgą. Niezbyt do tego przekonany stanąłem obok
poręczy i rozciągałem mięśnie gdy zauważyłem dziewczynę która na mnie
wpadła. Przy ćwiczeniach gadała raczej ze swoją koleżanką, ale mój wzrok
utkwił tylko w szatynce. Jej przyjaciółka to zobaczyła i obie zerknęły
na mnie. Kąciki ust lekko podniosły się do góry. Lecz szybko odeszły
wzrokiem od mej osoby i powróciły spojrzeniami do siebie. Miałem zamiar
podejść do nieznajomej, lecz zabrakło mi czasu.
-
Zaczynamy! Ustawicie się. – odparł nauczyciel tańca wparowując do Sali.
Odpuściłem sobie i stanąłem z tyłu. (…) Po chwili już powtarzaliśmy
początek układu, który wymagał opanowania. Skupiałem się na krokach i
szczegółach, lecz jakiś blondyn zbyt mocno wystawił lewą nogę przez co
zrobiłem bolesny szpagat. Podniosłem się z tego ale ten cały Gregorio
wszystko widzi! Piłeczką od tenisa uderzył w radio, które ucichło po
sekundzie. Wszyscy stanęli zdziwieni, nie wiedząc co się dzieję. Ja
biorąc głębsze oddechy stałem i śledziłem nauczyciela który mierzył mnie
wzrokiem. – Imię? – wystrzelił z pytaniem. „Brad” wypłynęło ze mnie
automatycznie. – Bradley… - wypowiedział moje pełne imię jak matka. –
Możesz wykazać choć trochę zainteresowania w tym co się tu dzieje?! Masz
dwie lewe nogi czy co? Nie obijaj się… Bo zginiesz. – wyszeptał
zbliżając się znacząco z morderczym wzrokiem. – A teraz pokaż na środku
kolegom, jak wyśmienitym tancerzem jesteś. – ironia wkradła się do jego
głosu. Ponownie rzucił piłeczką o urządzenie, które po chwili wydało z
siebie dźwięk. Niepewnie spojrzałem na niego. – Do dzieła! – czy On
zawsze będzie krzyczał? Nieśmiało wstąpiłem do przodu a mężczyzna zaczął
odliczać. – Uno, dos, tres… - moje serce biło szybciej. Bałem się że
zrobię jakiś błąd i mnie wyśmieją, znów to głupie uczucie. Cholera!
Dzwonek okazał się jednak zbawieniem. Widocznie zły dodał; - Udało Ci
się… Koniec lekcji! – oznajmił i wyszedł. Przeczesałem palcami grzywkę i
udałem się czym prędzej do szatni. (…) W trakcie przebierania do
pomieszczenia weszła reszta chłopaków.
-
Podpadłeś mu… - zaśmiał się ten blondas co sprawił że dostałem takowy
opieprz. Nie zareagowałem na jego słowa. Podpiłem wody niegazowanej i
ponownie poprawiłem grzywkę. – Uważaj, bo widać że ten koleś jest
surowy. Jeszcze Cię pożre… - humor mu widocznie dopisywał. Przemilczałem
odpowiedź. – Ej… Słyszysz? – lekko mnie popchnął ramieniem. Nałożywszy
kaptur na głowę, przewieszając torbę wyszedłem. Schowałem wszystko w
szafce i ponownie obczajając plan zauważyłem że teraz lekcja śpiewu. Ale
miałem jeszcze z jakieś 15 minut więc poszedłem się przewietrzyć. Na
murku przed uczelnią zobaczyłem tą dziewczynę. Kolejna próba podejścia…
- Hej. – zacząłem ale przeszkodził mi ten sam koleś.
-
Siemeczka jestem D (di) ale dla ciebie pan D, wiesz możesz odejść bo
przeszkadzasz. Tak? Dzięki. – pojawił się znikąd odpychając mnie trochę.
– No cześć dziewczyny. – chciał zapewne podejść do nich i zasiąść koło
jednej ale moja sprytna nóżka podstawiła mu haka. Wywalił się na kolana,
brudząc je przy tym brunatną ziemią. „Ups!” zaśmiałem się w duszy
widząc jego komiczną pozę. – Nie chciałbyś dostać czasem, co?! – stał
już na swoich chudziutkich nóżkach, przyjmując groźną minę.
-
Jakiś problem chłopcy? – do akcji wkroczył dyrektor Stud!a. – Hm? –
spojrzał na nas a ja uśmiechając się pewnie odparłem po raz pierwszy w
tej szkole.
-
Wszystko w porządku, tylko kolega się troszkę ubrudził. – gdy trzeba
jestem miły, przyjacielski, sympatyczny, uprzejmy i kulturalny ale nie
dla takich typów. Wkurzają mnie tacy... Co poradzić?
-
Brad możesz na sekundę? - zapytał Pablo przy okazji. Skinąłem głową i
poszedłem za nim do pokoju nauczycielskiego. Tam znajdował się tylko
mężczyzna o kruczo-czarnych, kręconych włosach. Wyglądały jak siano.
Robił coś przy ekspresie. Usiadłem, tak jak prosił mnie o to dyrektor. -
Słuchaj, potrzebuję podpisu twojego rodzica/opiekuna. Miałem Ci to dać
jeszcze po wiadomości że się dostałeś, ale akurat gdzieś zniknąłeś. -
podsunął mi jakiś papier. - Tu...- wskazał palcem na puste pole. -
Powinien być podpis twojej mamy. Tylko tyle. - czułem jak wszystko się
powoli wymyka, a to dopiero początek.
-
Mmm... A jest to potrzebne? - modliłem się w duszy aby powiedział
"nie". Bo jak namówię matkę aby podpisała się pod tym, jak nawet nie wie
że tu chodzę? Że w ogóle brałem udział w egzaminie.
-
Tak, nie jesteś jeszcze pełnoletni, więc rozumiesz. Jest jakiś w tym
problem? - nie chciałem wpychać go w ten temat dlatego zaprzeczyłem.
Jeszcze mnie wyrzuci, czy coś. Na pewno nie zrozumie mojej sytuacji. Jak
każdy w sumie dorosły.
-
No dobrze. Postaram się przynieść jak najszybciej. - mówiłem przez
zaciśnięte zęby, wgapiając się w kartkę. - Do widzenia. - pożegnałem
się, zginając papier wpół. Westchnąłem ciężko czując kłopoty...
Kolejne zajęcia minęły szybciej i bez stresu zbędnego. Poza tym
Angie - nauczycielka śpiewu którą poznałem, zaoferowała mi dodatkowe
lekcje. Gdyż mam problem z wydobywaniem z siebie głosu, czy coś w ten
deseń. Zgodziłem się, tym bardziej że śpiew nie był moją mocną stroną.
Była bardzo sympatyczna i pomocna, zupełne przeciwieństwo poprzedniej
godziny. (...) Miałem zamiar zostać na dłużej lecz niestety moja kochana
mateńka wydzwaniała co chwilę, ale nie chciałem ją martwić wyłączając
komórkę. Obiecałem jej że zjawię się w domu, więc trzeba ruszyć tyłek w
stronę mieszkania. Zamykałem swoją szafkę i napatoczył się Drake.
- Szukasz kłopotów? - oparł się o ścianę z wyczekującą miną. - Nie zaczynaj na początku, sam nauczyciel mówił... Zginiesz.
- To groźba? - zachichotałem odchodząc rozbawiony... - Mimo wszystko, zabawny jest. - spostrzegłem.
A czego mogłem się spodziewać w domu? Opiernicz za cały świat. Nie
było mnie jedynie 5 godzin, może mniej. Tak mało dzieli mnie od
dorosłości, a nadal jestem traktowany jak sześcioletnie dziecko.
Odstawiłem torbę w kuchni i zacząłem szperać w lodówce, słuchając wywodu
matki. Łapiąc jakieś jabłko w ręce odwróciłem się zamykając drzwiczki i
zdrętwiałem. Stałem jak osłupiały a źrenice mi się znacznie
powiększyły.
- Co to jest?! - w dłoni trzymała dokument od Pabla... Niech to szlag...!
[Pierwszy
rozdział w którym Brad już na końcu można tak powiedzieć ma przerąbane.
Jak widzicie zapoznał już świetnego kolegę Drake'a i próbuję nawiązać
kontakt z nieznajomą mu z imienia dziewczyną. Jak dalej się potoczy los
Klerra? O Matyldo! Tyle pomysłów że na pewno coś ciekawego się znajdzie w
następnym rozdziale.
Pozderki ~ Blerr :) ]
SERDECZNIE ZACHĘCAMY DO SKOMENTOWANIA.

"To ten półłysy mężczyzna, z którym miałem styczność jak próbowałem coś w ogóle zagrać." & "Łysa pała" xD Już to kocham.
OdpowiedzUsuńW końcu ktoś napisał pierwszy rozdział - kompletnie nie wiedziałam, jak zacząć.
Rozdział bardzo ciekawy. Masz lekki i przyjemny styl pisania, że aż się zdenerwowałam, że takie krótkie.
Obstawiam, że dziewczyną jest Clarissa, ale to tylko przypuszczenia.
Co do błędów - nie lubię ich wytykać, bo sama je robię, ale w pierwszym akapicie wcisnęłabym jeszcze kilka przecinków :3
"Nie zaczynaj na początku, sam nauczyciel mówił... Zginiesz." - Zapowiada się ciekawie. Z niecierpliwością czekam na next!
Ja tak zawsze myślę o Rodrigo gdy widzę go na ekranie. ;-D
UsuńTeż nie miałam pojęcia jak zacząć i miałam problem, czekałam aż ktoś doda pierwszy. Ale stwierdziłam że chyba nikt się nie ruszy. :-P
Krótkie - aż się sama zdziwiłam, ale musiałam takie zakończenie dać.
Wiem, wiem. Ale nie mam wyczucia do tych przecinków.
Ogólnie dziękuję ;-)
Ps. I taka mała literówka w drugim zdaniu: "PanI Brundhilda", albo "PanNa Brunhulda" ;) Ale wiadomo, pomyłki zdarzają się każdemu,a tu edytować też nie będzie tak łatwo :D
OdpowiedzUsuńWiem, właśnie zauważyłam że wysłałam to niepoprawione. xd Ale kij z tym. Następnym razem będę uważać. ;-)
UsuńJuż poprawiam ;D
UsuńMuszę przyznać, że postać Brada przypadła mi do gustu. ;)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak potoczą się jego losy ze Studiem, relacje z Drake'em, i oczywiście - kim jest tajemnicza dziewczyna, z którą zderzył się przy szafkach.
Określenie Gregoria - genialne. XD
Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział Bleerowej, mam nadzieję, że to już niedługo. :)
To dobrze :-D
UsuńDrake nie raz się pojawi, namiesza, pobi... Znaczy no.
Haha, cieszę się że bawi was choć trochę myśli Brada na temat nauczyciela tańca. ;-)
A to czas pokaże. Ja też czekam na next. Ale mój umysł stwierdził że będę się obijać. ;-d
Genialny rozdział :D
OdpowiedzUsuńDziękuję ;-)
UsuńPodoba mi się. Strasznie mnie ciekawi jak to rozwiniesz. I. Podoba mi się ich relacja.
OdpowiedzUsuńTo dobrze ^,^
UsuńNo to pora na jakiś mający jakikolwiek sens komentarz z mojej strony. No więc sama postać Bradley'a mnie zaintrygowała, miałam przeczucie, że zrobi szał. ;)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawie zaczynasz i jestem niezmiernie ciekawa relacji Drake x Brad. Może zostaną przyjaciółmi? :) Któż to wie - tylko ty :D
Czekam na następny rozdział. I tak mam o tyle dobrze, że mogę jako pierwsza go czytać. XD Hahahaha ;D
A co do tej tajemniczej dziewczyny to stawiam na Primrose. Mogłaś chociaż troszeczkę opisać jej wygląd ;D
Ale to oczywiście żarty, jak dla mnie wszystko jest G-E-N-I-A-L-N-E.
Powodzenia przy dalszym pisaniu! ;)
Szał? Czy On zrobi szał? No sama nie wiem. Chyba że z Gregorio. ;-)
UsuńNawet ja tego nie wiem. Haha, działam spontanicznie więc pisze to co przyjdzie do mej główki.
Mogłam. Ale specjalnie nie chciałam. Kto to będzie? No cóż, dowiecie się później. ;-)
Dziękuję. :-)
Myślę, że Brad będzie miał problemy z mamą i ze zdawaniem do studia, ale sądzę również, że w końcu przekona ją, by ta się zgodziła na naukę w szkole muzycznej. Jak również moi poprzednicy, jestem bardzo ciekawy relacji Bradleya i Drake'a, bo to jest tak zwana mieszanka wybuchowa, haha. :D No i oczywiście czekam na kolejny rozdział, by dowiedzieć się, kto jest tą tajemniczą dziewczyną. ;)
OdpowiedzUsuńAhh, te matki. Podcinają skrzydła. xd
UsuńBrad vs Drake ... Fight! :-D Jeszcze wiele scen z nimi będzie.
Podoba mi się. :)
OdpowiedzUsuńZaciekawił mnie. Zastanawiam się, kim może być ta dziewczyna, jak potoczy się relacja Drake'a i Brada, ta sytuacja z mamą...
Pozostaje mi wyczekiwać na następny rozdział. :)